Jest jedno pytanie, które regularnie pojawia się w rozmowach o fantasy. Ktoś mówi, że chciałby spróbować, ale nie wie od czego zacząć. Ktoś inny proponuje Harrego Pottera albo Percy Jacksona. I właśnie tu kończy się rozmowa – bo to nie jest fantasy dla dorosłych, to fantasy które zna każdy.

Problem z szufladką „fantasy dla dorosłych” polega na tym, że mało kto ją dobrze opisuje. Większość list w internecie wrzuca tam wszystko – od młodzieżowych romansów z elfami po tysiącstronicowe eposy o upadku cywilizacji. Tymczasem to zupełnie różne rzeczy i szukanie jednego bez wiedzy co się właściwie chce skończy się frustracją.

Ten artykuł próbuje tę frustracją wyeliminować. Podzieliłem go tematycznie – bo „dorosłe fantasy” to nie jedna kategoria, tylko kilka bardzo różnych podgatunków które łączy jedno: traktują czytelnika poważnie.

Czym różni się fantasy dla dorosłych od młodzieżowego?

Krótka odpowiedź: nie przemocą ani seksem, choć to pierwsze co przychodzi do głowy.

Długa odpowiedź: dorosłe fantasy różni się przede wszystkim złożonością moralną i tym, że nie ma prostych odpowiedzi. Bohaterowie nie są dobrzy ani źli – są ludźmi z motywami, historią i konsekwencjami swoich wyborów. Świat nie nagradza prawości i nie karze zła w sposób automatyczny. Instytucje są zepsute nie dlatego że ktoś jest złoczyńcą, ale dlatego że tak działają instytucje.

W YA – young adult fantasy – historia zazwyczaj kończy się rozwiązaniem. Bohater dorasta, pokonuje antagonistę, miłość triumfuje. To nie jest wada – to jest gatunek i on działa. Ale jeśli szukasz czegoś co zostawia Cię z pytaniami zamiast z odpowiedziami, co pokazuje że władza korumpuje nawet dobrych ludzi, co nie boi się poświęcić ukochanych postaci dla spójności narracji – to jest właśnie adres dla fantasy dla dorosłych.

Ważna uwaga: „dorosłe” nie znaczy „dla starych”. Znaczy „napisane z założeniem że czytelnik wytrzyma dyskomfort”. Siedemnastolatek który wytrzyma – proszę bardzo. Czterdziestolatek który nie chce – nie ma obowiązku.

Mroczny świat bez złudzeń – grimdark

Grimdark to podgatunek który wziął wysokie fantasy, pozbawił je heroizmu i zapytał: co by było gdyby świat naprawdę działał jak historia, nie jak baśń? Odpowiedź jest nieprzyjemna i właśnie o to chodzi.

Joe Abercrombie – trylogia Pierwszego Prawa

Abercrombie to dziś synonim grimdark – i słusznie. Trylogia zaczyna się znajomo: jest mag, jest barbarzyńca, jest inkwizytor, jest oficer. Rozpoznajesz archetypy. I właśnie na tym polega żart, bo każdy z nich zostaje systematycznie rozebrany ze złudzeń – swoich i czytelnika.

Świat Pierwszego Prawa to miejsce gdzie instytucje służą sobie, nie ludziom. Gdzie bohaterstwo jest zazwyczaj głupotą albo PR-em. Gdzie najbardziej sympatyczna postać może okazać się potworem.

„Zemsta najlepiej smakuje na zimno” to Abercrombie w osobnym wydaniu – i dla kogoś kto chce sprawdzić czy ten klimat jest dla niego, to lepszy punkt wejścia niż trylogia. Monza Murcatto, najemniczka zostawiona na śmierć przez własnego pracodawcę, kompletuje drużynę wyrzutków żeby dopaść siedem osób z listy. Krótka, gęsta, bez zbędnych stron.

Mark Lawrence – Książę Cierni

Jorg Ancrath ma czternaście lat na początku pierwszego tomu i jest jedną z najbardziej nieprzyjemnych postaci głównych w fantasy. Nie antyherosem z sercem ze złota – naprawdę nieprzyjemnym. Lawrence zmusza do podążania za kimś kogo nie ma się ochoty lubić – i robi to tak sprawnie, że się czyta dalej mimo wszystko. Świat jest postapokaliptyczny, magia ukryta głęboko, klimat bardzo ciężki.

Robin Hobb – Cykl Farseer

Hobb to grimdark innego rodzaju. Nie chodzi tu o brutalność świata, ale o coś znacznie dotkliwszego: o to jak bardzo życie potrafi być niesprawiedliwe dla kogoś kto na niesprawiedliwość nie zasługuje. Bastard Rycerski Przezorny to nieślubny syn królewskiego księcia, który zostaje skrytobójcą na usługach korony i przez trzy tomy płaci ceny których płacić nie powinien. Hobb wymaga cierpliwości – ale daje w zamian postacie które pamiętasz latami.

Polityka i władza bez okazywania litości

Wiedźmin nauczył nas że fantastyka może być polityczna. Martin pokazał że polityka w fantasy może być bezwzględna. Ale co sprawia że te opowieści przyciągają tak mocno – nawet bardziej niż czyste przygody czy romansy?

Chodzi o rozpoznanie. Czytasz o dworskich intrygach w fikcyjnym królestwie i rozumiesz dokładnie jak działa mechanizm – bo instytucje, ambicje i korupcja nie zmieniły się od tysiącleci. Fantasy polityczne nie przenosi Cię do świata który jest inny niż Twój. Przenosi Cię do świata który jest tym samym co Twój, tylko bez udawania że jest inaczej.

Trzy rekomendacje dla kogoś kto szuka w fantasy przede wszystkim władzy, intryg i bohaterów którzy nie mają czystych rąk, z pięknymi prezentacjami prawideł geopolityki.

George R.R. Martin – Gra o Tron

Oczywiste, ale aktualne. Martin i Sapkowski to pisarze z tej samej wrażliwości – obaj zapytali co by było gdyby świat fantasy działał jak historia, nie jak baśń. Westeros to miejsce gdzie polityka jest grą na śmierć i życie w dosłownym sensie i gdzie żaden bohater nie jest bezpieczny.

Dwa zastrzeżenia: seria jest niedokończona i Martin nie spieszył się z kolejnymi tomami od ponad dekady. I jeśli oglądałeś serial do końca – wiesz jak zakończyli scenarzyści, nie Martin. Książki mogą skończyć się inaczej.

Guy Gavriel Kay – Tigana

Tigana to kraj wymazany z pamięci świata jako kara za bunt. Nikt spoza jego granic nie może wypowiedzieć jego nazwy. Kay napisał z tego historię o tożsamości, pamięci i tym co warte jest poświęcenia – i zrobił coś trudnego: zdobywca który wymazał Tiganę z historii nie jest jednoznacznym złoczyńcem. Ma swoje racje. Rozumiesz go. I to jest znacznie bardziej nieprzyjemne niż gdyby był zwykłym potworem.

Steven Erikson – Malazańska Księga Poległych

Ostrzeżenie na wstępie: Erikson zaczyna bez żadnego wprowadzenia i zakłada że albo nadążysz albo odłożysz. Ale Malazan to prawdopodobnie najbardziej politycznie złożona seria w całym epickim fantasy. Imperia nie są tu złe dlatego że są imperiami – są złożonymi organizmami z własną logiką. Żołnierze Malazanu nie są czarnym charakterem – są ludźmi w systemie który ich przerasta. To dziesięć tomów po 800-1000 stron – ale jeśli chcesz wiedzieć jak polityka wygląda w skali operowej, tu jest odpowiedź.


Fantasy z bardzo dojrzałymi relacjami – kiedy emocje są ważniejsze niż fabuła

To sekcja dla kogoś, kto w fantasy szuka przede wszystkim relacji między postaciami traktowanych z taką samą powagą jak w najlepszej literaturze obyczajowej. Nie romansu jako tła – romansu jako sedna.

Anna Brzezińska – Wody głębokie jak niebo

Trzykrotna laureatka Nagrody im. Janusza A. Zajdla – i właśnie ten zbiór przyniósł jej jedno z tych wyróżnień. Tytułowe opowiadanie zdobyło Zajdla w 2005 roku, a Jacek Dukaj w „Nowej Fantastyce” nazwał zbiór „dziełem pisarza dojrzałego” i najlepszym ówczesnym utworem autorki.

To zbiór powiązanych opowiadań osadzonych na Półwyspie – świecie inspirowanym kulturą Półwyspu Apenińskiego, gdzie magowie wiążą demony z przedmiotami i miejscami, tworząc z tego rzeczy piękne i niebezpieczne jednocześnie. Brzezińska pisze prozą gęstą i barokową, z melancholią która zostaje po lekturze znacznie dłużej niż sam fabuła.

Relacje w tych opowiadaniach są centralnym tematem – miłość, ambicja, zaufanie i zdrada w świecie gdzie magia jest równocześnie narzędziem i metaforą ludzkich pragnień. Na Goodreads jeden z czytelników napisał że to „prawdopodobnie najpiękniejsza rzecz z polskiej fantastyki ostatniego ćwierćwiecza” – i choć to opinia jednostki, oddaje klimat odbioru tej książki w środowisku.

Jedna uczciwa uwaga: to nie jest lektura która wciąga od pierwszej strony. Brzezińska wymaga uwagi i cierpliwości wobec swojego stylu. Ale dla kogoś kto szuka polskiej fantastyki traktującej uczucia i relacje z prawdziwą literacką powagą – jest tu wszystko czego może szukać.

Madeline Miller – Pieśń o Achillesie

Miller wzięła historię Achillesa i Patroklosa z Iliady i napisała powieść o miłości, która jest nieunikniona i skazana jednocześnie. Patroklos nie jest wielkim wojownikiem – jest wygnańcem, słabym i nic nieznaczącym. Ale to on jest narratorem i przez jego oczy obserwujemy jak rodzi się uczucie, jak dojrzewa, i jak nieuchronnie zmierza ku końcowi który znamy z mitologii.

Na Lubimyczytać ocena 7,7 przy ponad 5000 głosów – co dla powieści romantycznej fantasy jest wynikiem bardzo solidnym. Miller pisze prozą poetycką, gęstą od emocji i zmysłowości starożytnej Grecji. To nie jest fantasy akcji – to jest fantasy które czyta się jak dobrą literaturę.

Dla kogoś kto chce: miłości bez cudownego zakończenia, historii która jest piękna właśnie dlatego że jest tragiczna, prozy która brzmi jak muzyka.

Madeline Miller – Kirke

Ta sama autorka, ten sam świat greckich bogów i herosów – ale teraz z perspektywy kobiety. Kirke, czarownica z mitologii, odtrącona przez bogów i zmuszona żeby radzić sobie sama, spotyka na swojej wyspie kolejnych herosów i bohaterów Odysei. Miller pisze tu o tym czym jest wolność dla kogoś kto nigdy jej nie miał – i o miłości która wymaga wyboru między dwoma światami.

Ocena 7,2 na Lubimyczytać – nieco niżej niż Pieśń o Achillesie, co część czytelników tłumaczy wolniejszym tempem i bardziej episodyczną strukturą. Ale dla kogoś kto chce więcej tego samego głosu i klimatu – obowiązkowa kontynuacja.

Robin Hobb – Cykl Farseer

Już wspomniany w sekcji o grimdark – ale warto tu powtórzyć z innego powodu. Relacja Bastarda z Błaznem to jedna z najgłębiej napisanych przyjaźni w całym gatunku. Hobb nie nazywa jej wprost, nie definiuje – pozwala jej po prostu istnieć przez kilkanaście tomów, rozwijać się i zmieniać. Czytelnicy do tej pory spierają się co ona właściwie znaczyła. I to jest właśnie dorosłe podejście do relacji w fantastyce.

Romantasy z wyraźną erotyką – spicy fantasy dla dorosłych

Słowo ostrzeżenia zanim przejdziemy dalej: ta sekcja jest dla dorosłego czytelnika który szuka romantasy gdzie sceny erotyczne są częścią narracji, nie są omijane ani zasugerowane w dwóch zdaniach. Jeśli szukasz czegoś stonowanego – wróć do poprzedniej sekcji. Jeśli wiesz czego szukasz – czytaj dalej.

Spicy fantasy to podgatunek który eksplodował w ostatnich latach za sprawą BookToka i ma w Polsce coraz więcej czytelników. Nie bez powodu – łączy to co najlepsze w romantasy (napięcie, emocje, fantastyczny świat) z tym czego klasyczna literatura gatunkowa zazwyczaj unika.

Sarah J. Maas – Dwór mgieł i furii (ACOTAR tom 2)

Pierwszy tom serii jest relatywnie stonowany. Drugi – już nie. Maas wyraźnie zmieniła podejście w tomie drugim i właśnie dlatego „Dwór mgieł i furii” z oceną 8,6 na Lubimyczytać jest tym tomem który fani serii wskazują jako przełomowy – i jako właściwy powód dla którego cała seria istnieje.

Feyre trafia do Dworu Nocy, do Velaris – miasta którego istnienia nikt nie zna – i do Rhysanda, który jest znacznie bardziej skomplikowany niż wyglądał w tomie pierwszym. Napięcie między nimi buduje się przez setki stron i kiedy w końcu eksploduje – Maas nie ucieka w elipsę narracyjną.

Uczciwa uwaga: jeśli zaczynasz od tomu drugiego bez znajomości pierwszego – zgubisz się w kontekście. Maas wymaga by iść po kolei. Ale jeśli pierwszy tom wydał Ci się zbyt ostrożny – wiedz że to celowy zabieg autorki i drugi to nagradza.

Rebecca Yarros – Czwarte Skrzydło i Żelazny Płomień

Yarros nie ukrywa że jej seria jest przeznaczona dla dorosłych – i „momenty” to integralna część narracji, nie dodatek. Violet i Xaden to enemies-to-lovers w pełnym wydaniu: on jest najpotężniejszym i najbardziej bezwzględnym dowódcą skrzydła, ona córką generała którego ojciec Xadena zginął z rozkazu jej matki. Motywacja do nienawiści jest konkretna, napięcie jest namacalne, a sceny erotyczne są napisane z rozmachem który sprawił że seria zdobyła tytuł Książki Roku 2023 i 2024 na Lubimyczytać.

Ważne: seria ma wewnętrzną kolejność. Nie zaczynaj jeśli nie masz pod ręką kontynuacji.

Jennifer L. Armentrout – Zrodzona z Krwi i Popiołu

Armentrout to autorka która w tym gatunku ma doświadczenie i widać to w konstrukcji. Poppy – dziewczyna wychowana w kulcie Bogów jako „Wybrana” z zakazem dotykania i bycia dotykaną – i Hawke, jej strażnik z mroczną tajemnicą. Kontrast między jej izolacją a tym co się między nimi rozwija jest dobrze napisany i dobrze uzasadniony fabularnie.

Ocena 7,7 na Lubimyczytać przy ogromnej liczbie ocen. Seria ma kilka tomów i każdy kolejny podkręca stawkę – zarówno fabularnie jak i pod względem intensywności scen.

To są serie, nie jednotomówki. Wchodzisz i zostajesz na kilka tomów – albo kończysz z poczuciem niedosytu po pierwszej książce.


Romantasy – fantasy z romansem na pierwszym planie

Romantasy to podgatunek który eksplodował w ostatnich latach dzięki BookTokowi i ma w Polsce coraz więcej czytelników. To fantasy gdzie romans nie jest tłem dla przygody – jest jej centrum. Wrogowie którzy się zakochują, niemożliwe uczucia w brutalnych światach, napięcie które trzyma przez setki stron.

Sarah J. Maas – Dwór Cierni i Róż (ACOTAR)

Maas to dziś królowa romantasy i nie bez powodu. Feyre, dziewiętnastolatka która zabija podczas polowania magiczną istotę, zostaje zabrana za mur do krainy fae jako zadośćuczynienie. To co znajdzie po drugiej stronie – i kogo spotka – zmieni wszystko.

Seria ma kilka tomów i każdy kolejny podnosi poprzeczkę zarówno pod względem romansu jak i mroku. Drugi tom – „Dwór mgieł i furii” z oceną 8,6 na Lubimyczytać – jest przez wielu czytelników wskazywany jako najlepszy z całej serii i jeden z lepszych romantasy w ogóle.

Uczciwe zastrzeżenie: pierwszy tom jest stosunkowo lekki i niektórzy czytelnicy mówią że prawdziwa historia zaczyna się dopiero w tomie drugim. Jeśli po pierwszym masz poczucie że to dobra ale niespecjalnie wyróżniająca się lektura – daj szansę kontynuacji.

Rebecca Yarros – Czwarte Skrzydło i Żelazny Płomień

Yarros nie ukrywa że jej seria jest przeznaczona dla dorosłych – i „spicy scenes” to integralna część narracji, nie dodatek. Violet i Xaden to enemies-to-lovers w pełnym wydaniu: on jest najpotężniejszym i najbardziej bezwzględnym dowódcą skrzydła, ona córką generała którego ojciec Xadena zginął z rozkazu jej matki. Motywacja do nienawiści jest konkretna, napięcie jest namacalne, a sceny erotyczne są napisane z rozmachem który sprawił że seria zdobyła tytuł Książki Roku 2023 i 2024 na Lubimyczytać.

Ważne: seria ma wewnętrzną kolejność i kliffhanger między tomami jest prawdziwy. Nie zaczynaj jeśli nie masz pod ręką kontynuacji.


Stonowane, kameralne fantasy o uczuciach

To co innego niż romantasy. Mniej napięcia, mniej eksplozji emocji – za to więcej subtelności, więcej niedopowiedzeń, więcej tego co między słowami.

Madeline Miller – obie książki z poprzedniej sekcji

Miller jest tu najlepszym przykładem – jej proza jest zmysłowa i emocjonalna, ale nie krzykliwa. Uczucia w jej książkach nie są deklarowane, są pokazywane. To właśnie ta kategoria.

Guy Gavriel Kay – Lwy Al-Rassanu

Trójkąt przyjaźni między chrześcijaninem, muzułmaninem i żydówką w świecie który powoli zmierza ku religijnej wojnie. Kay pisze o uczuciach z taką precyzją emocjonalną że trudno po tej książce odłożyć ją bez uczucia straty.


Brutalne, naturalistyczne fantasy

Dla kogoś kto chce żeby fantasy nie chroniło czytelnika. Przemoc ma tu konsekwencje, śmierć jest prawdziwa, ciało jest ciałem.

Joe Abercrombie – już opisany, ale tu pasuje z innego powodu. Jego brutalność nie jest estetyczna – jest funkcjonalna. Pokazuje co przemoc robi z ludźmi którzy ją stosują i którzy jej doświadczają.

Mark Lawrence – Książę Cierni – podobnie. Jorg nie jest brutalny dla efektu. Jest brutalny bo świat go takim zrobił i Lawrence nie stara się tego wybielić ani usprawiedliwić.

Wojciech Gunia – Powrót i Nie ma wędrowca

Gunia to najważniejszy polski autor weird horroru i jego proza jest fizyczna w sposób który rzadko spotyka się w polskiej literaturze fantastycznej. Ciało jest tu obecne, rozkład jest obecny, granica między żywym a martwym jest płynna i nieprzyjemna. Nagroda im. Stefana Grabińskiego za „Nie ma wędrowca” była w pełni zasłużona.


Literatura która myśli – fantastyka socjologiczna i SF dla dorosłych

Fantastyka socjologiczna to podgatunek który w Polsce ma długą i dumną tradycję – i który na zachodzie przez lata był niedoceniany przez czytelników szukających przygody. To błąd, bo właśnie tu gatunek bywa najinteligentniejszy.

Różnica między fantastyką przygodową a socjologiczną jest prosta: w pierwszej świat jest tłem dla bohaterów, w drugiej bohaterowie są pretekstem do badania świata. Nie chodzi o to co się dzieje, tylko dlaczego społeczeństwo jest zorganizowane tak a nie inaczej – i co z tego wynika dla konkretnego człowieka który w tym społeczeństwie żyje.

Dla kogoś wychowanego na Tolkienie albo Martinie ta zmiana perspektywy może być na początku dezorientująca. Ale dla kogoś kto w literaturze szuka przede wszystkim myślenia – to jest właśnie ten adres.

Ursula K. Le Guin – Lewa ręka ciemności

Le Guin to autorka bez której nowoczesna fantastyka socjologiczna by nie istniała. Planeta zamieszkana przez ludzi bez stałej płci – i co z tego wynika dla polityki, miłości, wojny i tożsamości. Napisana w 1969 roku, nie zestarzała się ani o dzień.

Janusz A. Zajdel – Limes Inferior

Zajdel pisał w PRL-u o PRL-u – ale zamiast realiów używał fantastycznych dekoracji. Historia o społeczeństwie które każdemu człowiekowi przydziela ranking. Brzmi znajomo? Zajdel napisał to w 1982 roku.

Jacek Dukaj – Perfekcyjna niedoskonałość

Dukaj jest najtrudniejszym polskim autorem fantastyki i robi to celowo. XXIX wiek, era postludzka, świadomość i tożsamość płynne jak dane w sieci. Dla kogoś kto lubi gdy literatura nie ułatwia.


Fantasy dla dorosłych to nie kwestia wieku bohaterów ani liczby scen przemocy. To kwestia tego jak autor traktuje czytelnika – czy zakłada że wytrzyma dyskomfort, czy daje mu gotowe odpowiedzi.

Na tej liście znajdziesz rzeczy bardzo różne. Abercrombie i Miller to inne planety jeśli chodzi o klimat. Yarros i Zajdel to inne wszechświaty. Ale wszystkie łączy jedno – nie traktują czytelnika jak kogoś kogo trzeba chronić przed trudnymi pytaniami.

Od czego zacząć? Zależy czego szukasz. Mroku – Abercrombie. Emocji – Miller. Romansu z zębem – Yarros. Polityki – Kay albo Martin. Myślenia – Le Guin albo Dukaj.

A jeśli żadne z tych imion nic Ci nie mówi – zacznij od „Pieśni o Achillesie”. Jest krótka, jest piękna i jest dowodem że fantastyka dla dorosłych nie musi oznaczać cierpienia na każdej stronie.

A jeśli szukasz fantastyki na wakacje, zobacz ten wpis: książki fantasy na wakacje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *