Kupowanie prezentu dla kogoś, kto czyta fantasy, ma opinię łatwego zadania – „przecież to tylko książka, wystarczy coś z tej samej półki” – a w praktyce jest to jedno z trudniejszych zadań prezentowych, jakie znam. Gatunek dzieli się dziś na tyle podgatunków, o których pisałem szerzej w osobnym artykule, że kupienie „byle jakiej fantasy” komuś, kto czyta wyłącznie mroczne, polityczne sagi, jest tak samo chybione, jak wręczenie fanowi horroru płyty z muzyką relaksacyjną. Ten przewodnik prowadzi cię przez cały proces – od rozpoznania, jakim typem czytelnika jest obdarowywana osoba, przez konkretne rekomendacje książkowe i pozaksiążkowe, po błędy, które najczęściej psują dobre intencje.
To przewodnik pisany z dwóch stron biurka jednocześnie – jako wydawca widzę, które książki faktycznie kupuje się jako prezenty (nie tylko które się dobrze sprzedają na własną prośbę czytelnika), a jako autor wiem, jak to jest zostać czyimś „prezentem”. Te dwie perspektywy dają mi trochę inny ogląd na tę listę niż typowy, generyczny poradnik prezentowy – mniej marketingowego blichtru, więcej praktycznej wiedzy o tym, co naprawdę działa.
Najpierw rozpoznaj typ czytelnika, dopiero potem szukaj prezentu
Największy błąd przy kupowaniu prezentu dla fana fantasy to założenie, że „fantasy to fantasy” – że każdy miłośnik gatunku ucieszy się z dowolnego tytułu noszącego tę etykietę. W praktyce fan grimdarku, o którym pisałem przy okazji podgatunków, zawiedzie się śmiertelnie ciepłą, niskostawkową cozy fantasy, a fanka romantasy poczuje się oszukana suchą, polityczną sagą bez żadnego wątku uczuciowego. Zanim zaczniesz szukać konkretnego tytułu, zadaj sobie (albo dyskretnie sprawdź u samej osoby, jeśli to możliwe) trzy pytania – czy szuka ona świata do zamieszkania na długo, czy krótkiej przygody, czy woli, żeby książka ją przerażała, czy koiła, i czy bardziej zależy jej na magii i przygodzie, czy na relacjach między bohaterami. Odpowiedzi na te trzy pytania odsyłają cię wprost do konkretnej kategorii – i stamtąd dopiero zaczyna się właściwe poszukiwanie prezentu.
Prezent dla kogoś, kto dopiero zaczyna przygodę z gatunkiem
Jeśli obdarowywana osoba nigdy wcześniej nie czytała fantasy, najgorszym możliwym wyborem jest rzucenie jej od razu w gęsty, wielotomowy epik z rozbudowaną mapą i słownikiem imion na końcu książki. Najlepszym punktem wejścia jest portal fantasy albo cozy fantasy – książka, która nie wymaga połykania stu stron ekspozycji, zanim cokolwiek się wydarzy. Legends & Lattes Travisa Baldree’a, o którym pisałem przy okazji podgatunków, to niemal idealny prezent startowy – historia orczycy zakładającej kawiarnię jest ciepła, krótka i nie wymaga żadnej wcześniejszej wiedzy o gatunku. Dobrze sprawdza się też coś z nurtu baśniowych retellingów, jak Wybrana Naomi Novik – znajome punkty odniesienia (baśń, którą czytelnik prawdopodobnie zna z dzieciństwa) ułatwiają wejście w nieznany jeszcze gatunek.
Dla kogoś nieco odważniejszego, ale wciąż początkującego, dobrym wyborem bywa też Wiedźmin – Ostatnie życzenie Sapkowskiego, o którym pisałem szeroko w artykule o historii polskiego fantasy, ma tę zaletę, że składa się z osobnych, w większości zamkniętych opowiadań, więc nowy czytelnik nie musi od razu inwestować emocjonalnie w wielotomową sagę, żeby sprawdzić, czy gatunek w ogóle mu odpowiada.
Prezent dla kogoś, kto „już wszystko przeczytał”
To najtrudniejszy typ odbiorcy, i jednocześnie ten, przy którym najłatwiej o autentyczne zaskoczenie, jeśli tylko wiesz, gdzie szukać. Doświadczony czytelnik fantasy zna już Tolkiena, Sapkowskiego, Martina i Sandersona na pamięć – twoją przewagą jest sięgnięcie po coś świeższego albo mniej oczywistego. Polska scena, o której pisałem obszernie przy okazji historii polskiego fantasy, daje tu naprawdę dużo materiału – Opowieści z meekhańskiego pogranicza Roberta M. Wegnera, Pan Lodowego Ogrodu Jarosława Grzędowicza, Baśń o wężowym sercu Radka Raka (pierwsza powieść fantastyczna nagrodzona Nike) to tytuły, które nawet zapalony czytelnik anglosaskiego fantasy mógł przeoczyć, bo nie miały tej samej promocji co zachodnie bestsellery.
To właśnie w tej kategorii mieszczą się też Kłamstwa szklanych wież – jeśli obdarowywana osoba lubi fantasy polityczne z uniwersytetem magicznym w tle i czarostwem, które nie jest akademickim systemem, tylko czymś budzącym ludowy lęk, to dokładnie ten typ czytelnika, do którego ta książka jest adresowana. Nie polecam jej każdemu z automatu – polecam ją komuś, kogo zainteresowania faktycznie pokrywają się z tym, co ta książka oferuje, dokładnie z tego samego powodu, dla którego cały ten przewodnik zaczyna się od rozpoznania typu czytelnika, zanim w ogóle padnie nazwa jakiegokolwiek tytułu.
Prezent dopasowany do konkretnego podgatunku
Jeśli wiesz, jaki dokładnie podgatunek preferuje obdarowywana osoba, najbezpieczniejszym i najbardziej trafionym wyborem jest książka z dokładnie tej kategorii, nie ogólne „coś z fantasy”. Dla fanki romantasy najlepszym wyborem będzie Dwór Cierni i Róż Sarah J. Maas albo Czwarte Skrzydło Rebeki Yarros – tytuły, które dziś praktycznie definiują ten podgatunek na masową skalę. Dla fana grimdarku sprawdzi się Pierwsze Prawo Joe Abercrombiego albo Cesarz Kolców Marka Lawrence’a – książki bez złudzeń co do tego, że szlachetność się opłaca. Dla kogoś, kto woli niską stawkę i ciepłą atmosferę, oprócz wspomnianego już Legends & Lattes sprawdzi się cykl Dożywocie Marty Kisiel, polskiej autorki łączącej humor z ciepłem rodzinnym, o której pisałem przy okazji ostatnich lat polskiego fantasy.
Dla miłośnika fantasy politycznego i uniwersytetów magicznych dobrym wyborem będzie Dziewiąty Dom Leigh Bardugo albo – ponownie – Kłamstwa szklanych wież, jeśli odbiorca akurat jeszcze tej książki nie ma. Dla fana dark fantasy i mrocznej estetyki sprawdzi się Jonathan Strange i pan Norrell Susanny Clarke albo Piekło i szpada Feliksa W. Kresa.
Wydania kolekcjonerskie – kiedy forma znaczy tyle, co treść
Dla kogoś, kto ma już przeczytaną daną książkę, ale wciąż jest jej fanem, prezentem może być nie nowy tytuł, tylko nowe wydanie ulubionego – i tu polski rynek wydawniczy poszedł w ostatnich latach mocno w stronę wydań z barwionymi brzegami, twardą oprawą i dodatkowymi ilustracjami, sprzedawanych jako osobna, kolekcjonerska kategoria produktowa, nFie tylko zwykły dodruk. Fabryka Słów regularnie wydaje w ten sposób kolejne tomy Cyklu inkwizytorskiego Piekary czy Cyklu Kresa, a superNOWA robi to samo z sagą wiedźmińską – dla kogoś, kto już zna fabułę na pamięć, taka odświeżona, kolekcjonerska edycja bywa dużo trafniejszym prezentem niż kolejna, nieznana mu jeszcze książka.
Warto sprawdzić przed zakupem, czy dana osoba nie ma już wcześniejszego wydania tego samego tytułu w zwykłej oprawie – kolekcjonerzy rzadko kupują duplikaty tej samej treści bez ważnego powodu (jak właśnie efektowna, nowa edycja), więc upewnij się, że barwione brzegi i twarda oprawa to dla tej konkretnej osoby wystarczający powód, nie tylko twoje własne wyobrażenie o tym, co powinno robić wrażenie.
Prezenty dla fana, który równie mocno gra, co czyta
Granica między fanami książek a fanami gier w fantastyce dawno się zatarła, i to świetna wiadomość dla kogoś szukającego prezentu, bo otwiera zupełnie inną kategorię produktów. Gwint – wiedźmińska gra karciana (w wersji planszówki) to naturalny wybór dla kogoś, kto kocha uniwersum Sapkowskiego, ale niekoniecznie chce dostać kolejną książkę.
Wiedźmin: Stary Świat, to z kolei gra planszowa zaprojektowana przez Łukasza Woźniaka we współpracy z CD Projekt RED, przenosi graczy w czasy sprzed narodzin Geralta, do szkół wiedźmińskich rywalizujących o honor – to solidny, rozbudowany tytuł dla kogoś, kto lubi planszówki z prawdziwym ciężarem strategicznym, nie tylko lekką rozrywkę na wieczór.
Dla fanów bardziej klasycznego, papierowego erpega dobrym wyborem bywa którykolwiek z podręczników do gry fabularnej osadzonej w świecie, który obdarowywana osoba już kocha z książek – to prezent, który zamienia bierne czytanie w aktywne współtworzenie historii, co dla wielu czytelników fantasy jest naturalnym, kolejnym krokiem w zaangażowaniu w ulubiony gatunek.
Drobne, pozaksiążkowe prezenty, które naprawdę robią wrażenie
Nie każdy prezent dla fana fantasy musi być książką czy grą – rynek produktów okołoksiążkowych rozrósł się w ostatnich latach na tyle, że można znaleźć trafiony prezent nawet dla kogoś, kto już ma na półce wszystko, co chciał przeczytać. Świece zapachowe inspirowane konkretnymi książkami czy uniwersami (świeca „pachnąca jak biblioteka Radymicza” czy „jak tawerna w Wyzimie” to dziś cała, rozwinięta kategoria rynkowa) to prezent tani, ale zaskakująco trafiony dla kogoś, kto lubi budować sobie atmosferę do czytania. Zakładki – metalowe, drewniane, z cytatami z ulubionych sag – to klasyka, która nigdy nie wychodzi z mody, bo każdy czytający człowiek gubi zakładki szybciej, niż mu się wydaje.
Lampka do czytania, zwłaszcza taka, która nie przeszkadza partnerowi śpiącemu obok, to prezent praktyczny, ale doceniany przez każdego, kto czyta w łóżku późno w nocy – a większość fanów fantasy właśnie tak robi. Mapy uniwersów fantasy w formie plakatów do powieszenia na ścianie – Śródziemia, Kontynentu z Wiedźmina, świata Pieśni Lodu i Ognia – to prezent dekoracyjny, który jednocześnie deklaruje przynależność do fandomu w sposób, jaki sama książka na półce nie zawsze potrafi.
Prezent dla nastolatka i młodszego czytelnika
Fantasy młodzieżowe rządzi się nieco innymi zasadami niż to pisane z myślą o dorosłym czytelniku, i warto to rozróżnienie uszanować, zamiast automatycznie sięgać po tę samą półkę, z której wybrałbyś prezent dla siebie. Harry Potter wciąż pozostaje najbezpieczniejszym, sprawdzonym wyborem dla kogoś, kto naprawdę dopiero zaczyna, ale dla nastolatka szukającego czegoś bardziej dojrzałego dobrze sprawdzają się serie budujące się razem z czytelnikiem – Igrzyska śmierci Suzanne Collins czy któraś z nowszych serii young adult osadzonych w słowiańskiej mitologii, o której pisałem szerzej w osobnym artykule, jak popularne dziś powieści czerpiące z rodzimego folkloru zamiast po raz kolejny z nordyckiego panteonu.
Dla młodszego czytelnika, jeszcze przed nastoletnim wiekiem, świetnym prezentem bywa seria Małe Licho Marty Kisiel – ciepła, zabawna, ale nieunikająca poważniejszych tematów, pisana przez autorkę, która, jak pisałem przy okazji ostatnich lat polskiego fantasy, dwukrotnie zdobyła tytuł najlepszej książki dla dzieci roku w plebiscycie Polskiej Sekcji IBBY. To dobry wybór też dlatego, że rodzic kupujący prezent dziecku może być pewien jakości i tonu książki, nie tylko ufać etykietce gatunkowej na okładce.
Prezent cyfrowy na ostatnią chwilę
Czasem czas ucieka, a prezent wciąż nie jest kupiony – i w takiej sytuacji fantasy ma tę przewagę nad wieloma innymi hobby, że oferuje solidne opcje cyfrowe, dostępne do wręczenia dosłownie minutę przed spotkaniem. Abonament na platformie takiej jak Legimi, o której pisałem przy okazji ostatnich lat polskiego fantasy, można wykupić i przekazać w formie kodu podarunkowego, dając odbiorcy dostęp do całej biblioteki e-booków i audiobooków bez konieczności zgadywania, którą konkretnie książkę już czytał, a której jeszcze nie. To rozwiązanie mniej osobiste niż starannie dobrany tytuł, ale znacznie lepsze niż pusty gest w postaci przelewu bez żadnego kontekstu.
Audiobook pojedynczej, długiej sagi – Trylogia husycka Sapkowskiego w wykonaniu wielogodzinnego słuchowiska z udziałem ponad stu lektorów, o którym wspominałem przy okazji historii polskiego fantasy, to przykład produkcji na tyle rozbudowanej, że sam fakt jej istnienia robi wrażenie na fanie, niezależnie od tego, czy zdążył już przeczytać książkę w formie papierowej.
Prezent dla pary czytającej razem albo dla klubu książki
Coraz więcej par i grup znajomych czyta wspólnie, dyskutując o książkach przy okazji regularnych spotkań – dla takiego odbiorcy najlepszym prezentem bywa nie pojedynczy egzemplarz, tylko coś, co ułatwia wspólną lekturę i rozmowę o niej. Zestaw dwóch egzemplarzy tej samej książki (żeby oboje partnerzy mogli czytać jednocześnie, nie czekając na siebie) to prosty, ale rzadko spotykany pomysł, który naprawdę ułatwia wspólne czytanie w tym samym tempie. Dla klubu książki dobrym prezentem bywa zestaw pytań dyskusyjnych przygotowanych pod konkretny tytuł albo, jeszcze lepiej, zaproszenie autora (jeśli to możliwe logistycznie) na spotkanie z grupą czytelniczą – wielu polskich autorów fantasy, których wymieniałem w tym przewodniku, chętnie uczestniczy w takich spotkaniach, zwłaszcza jeśli grupa czytelnicza się do nich wcześniej odezwie.
Prezenty dla fana fantasy w pracy – kiedy nie znasz go za dobrze
Czasem trzeba kupić prezent komuś, kogo znasz tylko z tego, że „podobno czyta fantasy” – koledze z pracy przy okazji mikołajek, znajomemu z dalszej rodziny, którego widujesz raz w roku. W takiej sytuacji najbezpieczniejszym wyborem jest coś uniwersalnego, niewymagającego wiedzy o szczegółowych preferencjach podgatunkowych – zestaw dobrej jakości zakładek, świeca zapachowa inspirowana ogólnie „atmosferą fantasy” (biblioteka, las, zamek) zamiast konkretnym uniwersum, albo kubek z cytatem na tyle ogólnym, że pasuje niezależnie od tego, czy odbiorca czyta grimdark, czy cozy fantasy.
Jeśli mimo wszystko chcesz podarować książkę komuś, kogo preferencji nie znasz, najbezpieczniejszym wyborem jest tytuł uznawany powszechnie za dobry punkt wejścia do gatunku, wymieniony wcześniej w tym przewodniku – coś, co z dużym prawdopodobieństwem spodoba się nawet komuś, kogo gustu dokładnie nie znasz, bo trafia w szeroki, uniwersalny gust, nie w wąską niszę konkretnego podgatunku.
Prezenty według budżetu
Jeśli masz do dyspozycji niewielką kwotę, najlepszym wyborem będzie pojedyncza książka w miękkiej oprawie z konkretnego podgatunku, dobrana zgodnie z zasadami, które opisałem wyżej, albo zestaw zakładek i drobnych gadżetów tematycznych – to prezenty, które nie wymagają dużego nakładu finansowego, a mimo to pokazują, że przemyślałeś wybór, nie kupiłeś czegoś przypadkowego na ostatnią chwilę.
W średnim przedziale cenowym sprawdza się wydanie kolekcjonerskie pojedynczego tomu, gra karciana typu Gwint, albo pierwszy tom sagi, którą obdarowywana osoba jeszcze zna tylko z opowieści znajomych. W wyższym przedziale cenowym najlepiej sprawdzają się kompletne boxsety ulubionej sagi w twardej oprawie, rozbudowana gra planszowa jak Wiedźmin: Stary Świat, albo połączenie kilku mniejszych prezentów z tego przewodnika w jeden, tematyczny zestaw – książka plus świeca plus zakładka plus mapa uniwersum, opakowane razem, robi dużo większe wrażenie niż ta sama suma wydana na jeden, pojedynczy przedmiot.
Czego nie kupować, nawet jeśli wydaje się to oczywiste
Pierwszy błąd to kupowanie drugiego albo trzeciego tomu sagi bez sprawdzenia, czy obdarowywana osoba czytała już tom pierwszy – w fantasy, gdzie fabuła rzadko domyka się w jednej książce, taki prezent jest praktycznie bezużyteczny, dopóki ktoś nie nadgoni zaległości samodzielnie. Drugi błąd to kupowanie książki wyłącznie na podstawie tego, że widziałeś jej ekranizację czy adaptację gry, bez sprawdzenia, czy dana osoba w ogóle lubi czytać tę konkretną historię w formie prozy, nie tylko oglądać ją na ekranie – fan serialu Wiedźmin niekoniecznie jest fanem powieściowego stylu Sapkowskiego, i odwrotnie.
Trzeci, najbardziej podstępny błąd to kupowanie bestsellera na podstawie samej jego popularności, bez uwzględnienia gustu konkretnej osoby – Czwarte Skrzydło może być świetnym prezentem dla fanki romantasy i kompletnie chybionym dla kogoś, kto czyta wyłącznie twarde, polityczne sagi bez wątków romantycznych. Popularność sprzedażowa książki mówi więcej o skuteczności jej marketingu niż o tym, czy pasuje do konkretnego czytelnika – a to właśnie dopasowanie do konkretnej osoby, nie ogólna renoma tytułu, decyduje o tym, czy prezent trafi w gust, czy wyląduje nieprzeczytany na dnie szafy.
Prezent dla kogoś, kto sam marzy o napisaniu książki fantasy
To specyficzna, ale coraz częstsza kategoria odbiorcy – ktoś, kto nie tylko czyta fantasy, ale też nosi w sobie własny, niedokończony rękopis albo przynajmniej marzenie o jego napisaniu. Dla takiej osoby najlepszym prezentem bywa nie kolejna gotowa powieść, tylko coś, co realnie wspiera proces twórczy – solidny notatnik do worldbuildingu, subskrypcja narzędzia do organizacji fabuły, albo bilet na najbliższy konwent fantastyki w okolicy, gdzie odbywają się panele o warsztacie pisarskim, o czym pisałem szerzej w osobnym artykule poświęconym drodze od pomysłu do debiutu.
Jeśli wiesz, że dana osoba już aktywnie pracuje nad własnym tekstem, dobrym pomysłem bywa też sfinansowanie jej udziału w płatnym warsztacie pisarskim albo redakcji pierwszych rozdziałów przez profesjonalistę – prezent mniej efektowny do rozpakowania, ale realnie przybliżający kogoś do zrealizowania własnego marzenia, co dla wielu piszących znaczy więcej niż jakikolwiek przedmiot fizyczny.
Jak zapakować prezent książkowy, żeby zrobił dodatkowe wrażenie
Sama książka, nawet świetnie dobrana, traci trochę ze swojego efektu, jeśli zostanie wręczona w zwykłej, sklepowej reklamówce. Kilka minut poświęconych na estetyczne opakowanie – papier w kolorystyce pasującej do okładki, doklejona własnoręcznie karteczka z jednym zdaniem wyjaśniającym, dlaczego akurat ta książka i akurat dla tej osoby – zamienia dobrze dobrany prezent w coś, co odbiorca zapamięta na dłużej niż samą treść książki. Warto też rozważyć dołączenie małego, tematycznego dodatku pasującego do świata, w którym rozgrywa się akcja – saszetkę herbaty, jeśli książka rozgrywa się w klimatycznej, przytulnej scenerii, albo małą świecę, jeśli ton książki jest bardziej mroczny i atmosferyczny.
Dla kogoś, kto dostaje pierwszy tom sagi, dobrym gestem bywa też dołączenie krótkiej notatki z informacją, ile w sumie liczy cała seria i orientacyjnie, ile czasu zajmuje jej przeczytanie – część czytelników woli wiedzieć z góry, w co się pakują, zanim zaczną pierwszy rozdział, zwłaszcza jeśli to prezent, a nie własny, świadomy wybór z księgarni.
Na koniec – najlepszy prezent to ten przemyślany, nie największy
Jeśli przeczytałeś ten cały przewodnik w poszukiwaniu jednej, uniwersalnej odpowiedzi na pytanie „co kupić fanowi fantasy”, to mam dla ciebie wiadomość, która może rozczarować, ale jest uczciwa – takiej jednej odpowiedzi nie ma, bo „fan fantasy” to dziś kategoria równie szeroka, co „fan muzyki” czy „fan filmu”. Najlepszy prezent, jaki możesz dać komuś czytającemu fantasy, to dowód, że faktycznie wiesz, co ta osoba lubi czytać – nie że wybrałeś najdroższą albo najbardziej znaną pozycję z półki w księgarni. Jeśli po przeczytaniu tego tekstu wiesz już, do której kategorii pasuje osoba, dla której szukasz prezentu, reszta to już tylko kwestia wyboru konkretnego tytułu z odpowiedniej szuflady – i szczerze wierzę, że ta wiedza jest warta więcej niż jakikolwiek pojedynczy tytuł, który mógłbym ci tu jeszcze dorzucić.