Warhammer 40k ma jeden problem, który odstrasza więcej ludzi niż mroczna estetyka i łacińskie nazwy jednostek razem wzięte – ogrom. Ponad czterdzieści lat historii, setki powieści wydanych przez Black Library, kilkanaście frakcji, każda z własną wewnętrzną polityką, i legiony fanów, którzy w komentarzach potrafią się kłócić o rok wydarzenia z dokładnością do dekady. Kiedy ktoś pyta mnie, od której książki zacząć, widzę w jego oczach dokładnie ten sam strach, jaki czuł niejeden czytelnik stojący pierwszy raz przed półką z Kolem Czasu albo Malazańską Księgą Poległych.

Dobra wiadomość jest taka, że nie trzeba czytać wszystkiego po kolei, żeby zrozumieć, o co chodzi. Zła wiadomość jest taka, że jeśli sięgniesz po niewłaściwy tom na start, możesz się zniechęcić na dobre, zanim uniwersum zdąży cię wciągnąć. Ten przewodnik ma pokazać, którędy wejść, żeby to była przyjemność, a nie test wytrzymałości.

Czym właściwie jest Warhammer 40k

Warhammer 40,000 to uniwersum science fiction stworzone przez brytyjską firmę Games Workshop, znaną przede wszystkim z gier bitewnych z figurkami. Akcja rozgrywa się w dalekiej przyszłości, w epoce zwanej umownie 41. tysiącleciem, choć po wydarzeniach ostatnich lat sama linia czasu w fikcji zaczęła się rozjeżdżać – nawet bohaterowie tego świata nie są już pewni, który dokładnie rok mijają kalendarze. Ludzkość rządzi tu galaktycznym Imperium trzymanym w kupie strachem, religią i przemocą, na czele którego formalnie wciąż stoi Imperator – istota na wpół boska, od dziesięciu tysięcy lat unieruchomiona, od dziesięciu tysięcy lat przykuta do Złotego Tronu. Jego ciało podtrzymywane jest przy życiu, a jego psychiczna obecność pozostaje niezbędna między innymi dla działania Astronomicanu, który umożliwia statkom Imperium nawigację przez Warp.

Wokół tego jednego faktu kręci się reszta świata. Kosmiczni Marines, czyli genetycznie zmodyfikowani superżołnierze w potężnych zbrojach, są elitarnymi wojownikami Imperium wysyłanymi tam, gdzie potrzebna jest siła zdolna odwrócić losy wojny. Astra Militarum, zwykli żołnierze bez ulepszeń, giną milionami na frontach, o których nikt nigdy się nie dowie. Inkwizycja poluje na herezję wewnątrz samego Imperium, często robiąc więcej szkody niż wrogowie z zewnątrz. A na zewnątrz czeka reszta galaktyki – Chaos, czyli zdegenerowani zdrajcy służący demonicznym bogom, żarłoczne roje Tyranidów sterowane przez tajemniczy umysł-roju, starożytni, mechaniczni Nekroni budzący się po milionach lat snu, oraz Orkowie, dla których cała wojna to po prostu świetna zabawa.

To wszystko brzmi ponuro, bo takie ma być. Cały ton tego świata sprowadza się do jednej myśli – w tej odległej przyszłości nie ma żadnego zwycięstwa, jest tylko nieustanna, wyczerpująca wojna na każdym możliwym froncie. Właśnie ta beznadzieja, podana z przymrużeniem oka i solidną dawką czarnego humoru, sprawiła, że Warhammer 40k przetrwał cztery dekady i doczekał się własnego serialu w produkcji dla Amazona.

Powieść czy gra bitewna – co jest tu ważniejsze

Osoby, które nigdy nie miały w rękach figurki, często zakładają, że najpierw trzeba poznać zasady gry, żeby zrozumieć powieści. To nieprawda. Black Library, imprint wydawniczy Games Workshop, od lat funkcjonuje właściwie jako osobna gałąź biznesu – powieści osadzone w uniwersum czyta mnóstwo ludzi, którzy nigdy nie postawili na stole ani jednego modelu i nie mają zamiaru tego robić. Fabuła stoi na własnych nogach, a znajomość reguł gry bitewnej przydaje się najwyżej do rozpoznania niektórych nazw broni.

W Polsce książki z tego uniwersum wydaje Copernicus Corporation, wydawnictwo działające na rynku fabularnym od kilku dekad. To oni tłumaczą i wznawiają kolejne cykle, więc jeśli szukasz polskich wydań, ich sklep i księgarnie z fantastyką to pierwszy przystanek.

Eisenhorn – najlepsze wejście dla kogoś, kto lubi kryminał i intrygę

Jeśli miałabym wskazać jeden tytuł na absolutny start, byłby to Eisenhorn Dana Abnetta – trylogia śledząca losy Gregora Eisenhorna, inkwizytora Imperium, którego zadaniem jest tropienie herezji, spisków i wpływów Chaosu wśród ludzi, którzy oficjalnie służą tej samej sprawie co on. Seria doczekała się niedawno nowego polskiego wydania zbiorczego w świeżym tłumaczeniu, więc to naprawdę dobry moment, żeby po nią sięgnąć.

Eisenhorn działa jako wejście do uniwersum z jednego prostego powodu – narracja prowadzona jest z perspektywy jednej osoby, która sama musi się uczyć zasad rządzących tym światem, więc czytelnik uczy się razem z nią. Poznajemy strukturę Imperium, rolę Inkwizycji, mechanizmy władzy i to, jak cienka jest granica między obroną ludzkości a stopniowym moralnym upadkiem. Fabuła ma tempo kryminału noir przeniesionego w kosmos, z odrobiną horroru, więc jeśli lubisz historie o bohaterach, którzy krok po kroku zbliżają się do przekroczenia granicy, której sami przysięgli pilnować, poczujesz się tu jak w domu.

Dodatkowy plus – Eisenhorn ma już zapowiedziany serial aktorski dla Amazon Studios, z Henrym Cavillem zaangażowanym w produkcję. Jeśli wolisz przeczytać źródło, zanim obejrzysz ekranizację, to dobry moment, żeby zacząć.

Duchy Gaunta – dla kogoś, kto chce zobaczyć wojnę oczami zwykłego żołnierza

Jeśli wolisz historie o ludziach bez nadludzkich mocy, sięgnij po Duchy Gaunta, wieloletni cykl Dana Abnetta o komisarzu Ibramie Gauncie i regimencie piechoty z planety Tanith. Pierwszy tom, Pierwszy i jedyny z Tanith, rzuca nas w sam środek wojny na skażonych przez Chaos światach Sabatu, gdzie Gaunt musi jednocześnie walczyć z wrogiem z zewnątrz i z wewnętrznymi tarciami we własnych szeregach.

To, co wyróżnia tę serię, to skala bohaterów – żadnych genetycznie ulepszonych olbrzymów w pancerzach, tylko zwykli ludzie z karabinami, dla których każda misja może być ostatnią. Dzięki temu wojna czuje się tu bardziej dotkliwie niż w wielu innych powieściach z tego uniwersum – nie ma poczucia, że bohater przetrwa, bo jest z definicji nie do zabicia. Duchy Gaunta to też seria, która rośnie razem z czytelnikiem – kolejne tomy pogłębiają relacje między żołnierzami z regimentu, więc im dalej, tym mocniej się przy nich siedzi.

Jeśli w Eisenhornie najbardziej podobała ci się polityka i intryga, a w Duchach Gaunta wojna okopowa, to znak, że Warhammer 40k naprawdę do ciebie trafił i możesz spokojnie iść dalej.

Herezja Horusa – epicki prequel, ale nie na pierwszy raz

Herezja Horusa to opowieść o wydarzeniu sprzed dziesięciu tysięcy lat względem reszty uniwersum – o buncie ulubionego syna Imperatora, Prymarchy Horusa, przeciwko własnemu ojcu, i o wojnie domowej, która podzieliła legiony Kosmicznych Marines na pół. To fundament całej mitologii 40k, wyjaśniający, dlaczego świat wygląda tak, jak wygląda, i dlaczego Imperator siedzi martwy, a jednocześnie żywy na swoim tronie.

Problem w tym, że to fundament rozciągnięty na kilkadziesiąt tomów, pisanych przez różnych autorów o różnym poziomie warsztatu, z mnóstwem wątków pobocznych, które mają sens dopiero wtedy, gdy znasz już podstawową mapę tego świata. Zaczynanie przygody z 40k od Herezji przypomina zaczynanie czytania Tolkiena od Silmarillionu – technicznie możliwe, ale dla kogoś bez wcześniejszego kontekstu może być po prostu przytłaczające.

Moja rada – zostaw Herezję Horusa na później, kiedy poczujesz, że rozumiesz już podstawową geografię tego uniwersum i chcesz wiedzieć, jak do tego wszystkiego doszło. Wtedy pierwszy tom, opisujący ostatnią kampanię Horusa jako lojalnego jeszcze sługi Imperatora i moment, w którym wszystko zaczyna się psuć, zrobi na tobie dużo większe wrażenie.

Mroczne Imperium – jeśli wolisz zacząć od teraźniejszości uniwersum

Jest jeszcze trzecia droga wejścia – zacząć nie od przeszłości, a od współczesności tego świata. Cykl Mroczne Imperium opowiada o wydarzeniach, które w fikcyjnej chronologii dzieją się tuż przed tym, co widzimy dziś na okładkach gier – upadku twierdzy-planety Cadia, otwarciu Wielkiej Wyrwy przecinającej galaktykę na pół i powrocie Roboute’a Guillimana, jednego z synów Imperatora, uśpionego od czasów Herezji Horusa.

To dobry wybór dla kogoś, kto chce od razu wiedzieć, jak wygląda świat w punkcie, w którym rozgrywają się najnowsze gry bitewne i większość aktualnie wydawanych powieści. Zamiast poznawać uniwersum od jego początków, wskakujesz od razu w sam środek największego kryzysu w historii Imperium, z Guillimanem próbującym poskładać rozpadające się imperium do kupy, zanim zrobi to ktokolwiek inny.

W jakiej kolejności to wszystko czytać

Jeśli chcesz mieć jeden konkretny plan działania, zacznij od Eisenhorna, żeby poznać strukturę władzy i etykę tego świata z perspektywy jednej postaci. Potem przejdź do Duchów Gaunta, żeby zobaczyć wojnę od strony zwykłego żołnierza i poczuć skalę cierpienia, jakie ten świat generuje na masową skalę. Dopiero z tym bagażem sięgaj po pierwsze tomy Herezji Horusa, żeby zrozumieć, skąd się to wszystko wzięło – a jeśli wolisz wiedzieć, gdzie uniwersum jest dzisiaj, Mroczne Imperium da ci to znacznie szybciej niż wielotomowy prequel.

Nie musisz czytać wszystkiego. Nikt nie czyta wszystkiego – nawet najzagorzalsi fani Warhammera przyznają, że katalog Black Library dawno przekroczył granicę, za którą jedna osoba może to ogarnąć. Wybierz jedną nitkę, pociągnij za nią i zobacz, gdzie cię zaprowadzi.

FAQ

Czy muszę grać w Warhammera 40k, żeby zrozumieć książki? Nie. Powieści działają jako osobne historie i tłumaczą wszystko, co potrzebne, wewnątrz samej narracji.

Czy trzeba czytać serie po kolei, tom po tomie? W przypadku Eisenhorna i Duchów Gaunta zdecydowanie tak, bo to ciągłe historie jednych bohaterów. Herezja Horusa i Mroczne Imperium można czytać wybiórczo, skupiając się na tomach dotyczących ulubionych postaci czy frakcji.

Która książka jest najkrótsza i najszybsza na start, jeśli chcę tylko sprawdzić, czy to w ogóle mój klimat? Pierwszy tom Eisenhorna, czyli Xenos – to najbardziej samodzielna, zamknięta historia z całej listy.

Gdzie kupić polskie wydania? Głównym wydawcą jest Copernicus Corporation, ich książki znajdziesz też w większości dużych księgarni internetowych i sklepów z grami bitewnymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *