Rycerz ratujący królestwo to najbardziej wyeksploatowany archetyp w całym fantasy. Złodziej okradający to samo królestwo, bo akurat potrzebuje pieniędzy na czynsz, jest dużo rzadszy – i dużo zabawniejszy do czytania. Fantasy o złodziejach i łotrzykach to nisza, która czerpie z klasycznej konwencji heistu, przenosi ją w świat magii i zamków, i zamiast epickiego przeznaczenia daje bohaterowi coś dużo bardziej przyziemnego: dług do spłacenia, skarbiec do obrabowania, albo po prostu talent, którego szkoda nie wykorzystać.
Czym różni się fantasy o złodziejach od zwykłego fantasy przygodowego
To rozróżnienie jest ważniejsze, niż mogłoby się wydawać. Klasyczne fantasy przygodowe, sword and sorcery, też ma bohaterów działających na granicy prawa – ale to zwykle najemnicy albo wędrowni wojownicy, dla których kradzież jest środkiem do celu, nie tożsamością. Fantasy o złodziejach stawia rzemiosło złodziejskie w centrum – bohater jest dumny ze swojego fachu, ma swój warsztat, swoje triki, swoją hierarchię wartości opartą na sprycie, nie sile. To literatura bliższa filmowi o skoku stulecia niż tradycyjnej epopei o wybrańcu ratującym świat, nawet jeśli ostatecznie fabuła i tak prowadzi bohatera w stronę czegoś większego.
Locke Lamora – złodziej, który zdefiniował cały ten nurt
The Lies of Locke Lamora Scotta Lyncha to punkt odniesienia dla całego gatunku heistowego fantasy. Locke i jego gang „Dżentelmenów Bękartów” okradają arystokrację miasta Camorr, przypominającego renesansową Wenecję, z rozmachem godnym najlepszego filmu o skoku stulecia. Locke nie ma magicznych mocy ani wybitnych umiejętności bojowych – jest po prostu najlepszym oszustem i aktorem w mieście, a cała powieść jest zbudowana wokół precyzyjnie zaplanowanych intryg, które i tak nieuchronnie się rypną w najgorszym możliwym momencie.
Szóstka Wron – ekipa złodziei złożona z sześciu specjalistów, nie jednego geniusza
Szóstka Wron Leigh Bardugo, osadzona w tym samym uniwersum co Grishaverse, idzie o krok dalej niż pojedynczy złodziej-bohater – tu mamy całą ekipę wyspecjalizowanych łotrzyków, każdego z inną umiejętnością, zwerbowanych przez Kaza Brekkera do jednego, niemożliwego do wykonania skoku. To fantasy młodzieżowe, ale z ciężarem moralnym i precyzją planowania heistu, które śmiało konkurują z pozycjami pisanymi z myślą o dorosłym czytelniku.
Vin z Mistborn – złodziejka uliczna, która staje się czymś więcej
Mistborn Brandona Sandersona zaczyna się od bohaterki będącej ulicznym złodziejem w mieście rządzonym przez nieśmiertelnego tyrana – i choć fabuła szybko prowadzi Vin w stronę czegoś dużo większego niż zwykłe kradzieże, jej korzenie jako oszustki i złodziejki ulicznej wciąż kształtują sposób, w jaki rozwiązuje problemy przez całą trylogię. To dobry wybór dla kogoś, kto chce połączyć heistowy początek z twardym, precyzyjnie skonstruowanym systemem magii.
Kinch Na Shannack – złodziej, który miał pecha okraść niewłaściwą osobę
The Blacktongue Thief Christophera Buehlmana, wydany w 2021 roku, szybko zdobył status kultowej pozycji wśród fanów tego gatunku – to opowieść o złodzieju winnym fortunę własnej gildii złodziejskiej za wyszkolenie, który próbuje okraść przejeżdżającą podróżniczkę i trafia zamiast tego na wojowniczkę, która bez trudu go pokonuje. Ich wymuszone partnerstwo prowadzi przez świat wojen z goblinami, gdzie honor jest luksusem, na który mało kogo stać. To pozycja ceniona szczególnie za głos narracyjny – cyniczny, ale sympatyczny ton Kincha czyni go jednym z bardziej zapadających w pamięć bohaterów tego nurtu ostatnich lat.
Jakub Wędrowycz – polski łotrzyk, który oszukuje nawet diabła
Kroniki Jakuba Wędrowycza Andrzeja Pilipiuka to najlepsza polska odpowiedź na ten nurt, choć podana w wersji humorystycznej i osadzonej w rodzimym, wiejskim folklorze zamiast miejskiego heistu. Wędrowycz nie jest złodziejem w klasycznym sensie – jest raczej sprytnym kombinatorem, który wychodzi cało z każdej opresji dzięki sprytowi, cwaniactwu i bimbrowi własnej roboty, co czyni go duchowym kuzynem Locke’a Lamory, tylko przeniesionym z weneckich kanałów na polską wieś.
Dlaczego złodzieje i łotrzykowie są tak wdzięcznymi bohaterami
Sekret tego archetypu leży w niskiej stawce początkowej i wysokiej pomysłowości rozwiązań. Bohater bez magicznych mocy i bez armii musi wygrywać sprytem, nie siłą – co samo w sobie generuje dużo bardziej satysfakcjonujące zwroty akcji niż kolejna epicka bitwa. Do tego złodziej rzadko jest szlachetny w klasycznym sensie, więc fabuła może pozwolić sobie na moralną niejednoznaczność bez konieczności usprawiedliwiania każdej decyzji bohatera – czytelnik i tak kibicuje mu, bo lubi patrzeć, jak ktoś sprytny wygrywa z kimś silniejszym.
Kłamstwa szklanych wież – łotrzykostwo jako narzucona rola, nie zawód
Warto na koniec dodać przypadek, który odwraca typową logikę tego gatunku. W klasycznym fantasy o złodziejach bohater jest łotrzykiem z zawodu i dumy – to jego tożsamość, nie coś, w co wpada wbrew sobie. W Kłamstwach szklanych wież jest odwrotnie: w łotrzykowską rolę zmuszeni są wcielić się ludzie, których pozycja społeczna teoretycznie stoi w opozycji do kombinowania, kłamstwa i gry pod stołem, a mimo to właśnie do tych metod muszą się uciec, żeby przetrwać rozgrywkę toczącą się w miastach.
To ciekawa odmiana archetypu – nie zawodowy złodziej korzystający ze swojego rzemiosła, tylko ludzie z legalnej strony systemu, zmuszeni nauczyć się myśleć jak łotrzykowie, żeby przetrwać w świecie, gdzie dokument podpisany we właściwym momencie jest bronią równie skuteczną co miecz.
Od czego zacząć, jeśli nigdy nie czytałeś tego gatunku
The Lies of Locke Lamora to obowiązkowy punkt startowy – to punkt odniesienia, do którego porównuje się wszystko inne w tej niszy. Jeśli wolisz coś młodzieżowego i szybszego w odbiorze, Szóstka Wron da ci pełną dawkę heistowej ekipy bez ciężaru dorosłej narracji. Jeśli szukasz czegoś świeższego, wydanego w ostatnich latach, The Blacktongue Thief łączy heist z przygodową podróżą i wojną z goblinami w sposób, który wciąż zbiera entuzjastyczne recenzje.
FAQ – Fantasy o złodziejach i łotrzykach
Czym różni się fantasy o złodziejach od klasycznego sword and sorcery?
Sword and sorcery stawia w centrum najemnika czy wojownika, dla którego kradzież jest środkiem do celu, a fantasy o złodziejach czyni z samego rzemiosła złodziejskiego tożsamość i główny silnik fabuły.
Czy Szóstka Wron nadaje się dla dorosłego czytelnika?
Tak, mimo młodzieżowego rodowodu – ciężar moralny bohaterów i precyzja heistowej intrygi śmiało konkurują z pozycjami pisanymi z myślą o starszym czytelniku.
Od której książki najlepiej zacząć, jeśli lubię heisty w filmach, ale nie czytałem jeszcze fantasy o złodziejach?
Kłamstwa Locke’a Lamory – to najbliższy literacki odpowiednik dobrze zaplanowanego filmu o skoku stulecia, tylko przeniesiony w realia fantasy.
Czy istnieje dobre polskie fantasy o złodziejach?
Bezpośredniego odpowiednika miejskiego heistu na razie brakuje, ale Kroniki Jakuba Wędrowycza Pilipiuka dają podobnego ducha sprytu i cwaniactwa, tylko w humorystycznej, wiejskiej odsłonie.
Czy warto czytać Czarny język, jeśli już znam Locke’a Lamorę?
Zdecydowanie – to inna struktura fabularna, bliższa przygodowej podróży niż jednemu wielkiemu skokowi, więc nie powiela tego samego schematu.
Czym Kłamstwa szklanych wież różnią się od typowego fantasy o złodziejach?
Tym, że prawie żaden z bohaterów nie jest zawodowym złodziejem – łotrzykowskie metody, kłamstwo i kombinowanie, są tu narzuconą koniecznością dla stróża prawa, studenta i szpiega, nie tożsamością zawodową, jak u Locke’a Lamory czy Kincha Na Shannacka.