Skończyłeś wszystkie jedenaście tomów wydanych dotąd – choć, mówiąc ściśle, jeszcze nie całą historię, bo Kres nie zdążył jej dokończyć przed śmiercią w 2022 roku, a jej prawdziwe zamknięcie wciąż pisze Arkady Saulski na podstawie pozostawionych notatek. Mimo to wiesz już, że to nie przypadek, że ten cykl bywa nazywany jednym z najambitniejszych projektów polskiej fantastyki – świat, w którym tajemnicza siła zwana Szernią obdarzyła rozumem ludzi, koty i sępy, a wojna między Szernią a Alerem toczy się od tysięcy lat, jest po prostu inny niż wszystko, co stoi obok niego na półce. I teraz zostajesz z pytaniem, które zadaje sobie każdy, kto skończył coś tak rozległego – co dalej, skoro nic na pierwszy rzut oka nie wygląda na to samo.

Nic nie będzie tym samym. Ale możesz dostać osobno te elementy, które składały się na siłę tego cyklu – niezależne historie w jednym uniwersum, kosmiczną skalę konfliktu, bohaterów płacących pełną cenę za swoje decyzje, i ten specyficzny, cyniczny ton, w którym nawet potęgi bogów w końcu się kończą.

Jeśli kochałeś strukturę niezależnych opowieści w jednym uniwersum

To była chyba najbardziej rozpoznawalna cecha Księgi Całości – każdy tom przenosił cię w inny zakątek Szereru, z innymi bohaterami, innym klimatem, a mimo to wszystko składało się w jedną, spójną całość. Opowieści z meekhańskiego pogranicza Roberta M. Wegnera robią dokładnie to samo – rozległe, wielonarodowe imperium budowane przez serię powiązanych ze sobą opowiadań, gdzie kolejne historie stopniowo odsłaniają coraz większy fragment mapy, zamiast trzymać się jednego, liniowego wątku.

Jeśli kochałeś wojnę potęg toczącą się ponad głowami zwykłych ludzi

Szernia i Aler nie były systemami magii do opanowania przez bohatera – były siłami kosmicznymi, które używały ludzi jako pionków w konflikcie wykraczającym poza jednostkowe losy. Jeśli to właśnie ta skala cię trzymała, Malazańska Księga Poległych Stevena Eriksona operuje na podobnym poziomie rozmachu – wojny bogów, imperia, tysiące lat historii spiętych w jedną, monumentalną narrację. To trudniejsza, bardziej wymagająca lektura niż którykolwiek tom Kresa, z narracją rzucającą cię w środek wydarzeń bez wyjaśnień, więc przygotuj się na wolniejszy start.

Jeśli kochałeś zwierzęta obdarzone rozumem jako pełnoprawnych bohaterów

Mówiące koty w świecie Szereru to nie był tani chwyt, tylko integralna część kosmologii tego świata, z własną kulturą i logiką. To dość rzadki motyw w fantasy, więc szczerze mówiąc, trudno o bezpośredni odpowiednik równie dobrze przemyślany – ale jeśli szukasz czegoś zbliżonego tonem, warto poszukać wśród polskich autorów łączących fantastykę z bestiariuszem inspirowanym rodzimym folklorem, gdzie zwierzęce i ludzkie postaci traktowane są z tą samą powagą narracyjną.

Jeśli kochałeś bezlitosną politykę i wojnę o władzę bez sentymentów

Kres nigdy nie dawał swoim władcom moralnego rabatu – każdy sojusz miał cenę, każda wojna kosztowała więcej, niż ktokolwiek się spodziewał. Cykl inkwizytorski Jacka Piekary idzie w podobnie bezkompromisowym kierunku, tylko przez pryzmat teologii i religijnej władzy, a Pierwsze Prawo Joe Abercrombiego daje ci tę samą twardość w zachodniej tradycji grimdarku, gdzie żadna szlachetność nie gwarantuje bohaterowi szczęśliwego zakończenia.

Jeśli wolisz zostać po polskiej stronie, a szukasz gry o wpływy w mniejszej, bardziej kameralnej skali niż wojna dwóch kosmicznych potęg – dokumentów i sojuszy zamiast armii Alerów przekraczających granicę – to dokładnie w tym miejscu mieszczą się moje Kłamstwa szklanych wież. Rady miejskie i uniwersytet magiczny prowadzące grę o wpływy, gdzie najgroźniejszą bronią bywa podpis złożony we właściwym momencie. Nie oczekuj kosmicznego rozmachu Szereru – oczekuj tego samego przekonania, że władza zawsze ma cenę, tylko podanego w skali jednego miasta, nie całego świata.

Jeśli kochałeś to, że nawet potęgi się kończą

Tytuł ostatniego wydanego tomu – Szerń i Szerer: Zima przed burzą – i jego treść wprost mówią, że nawet najstarsza z potęg nie jest wieczna. To gorzka, dojrzała nuta, rzadko spotykana w fantasy, gdzie magiczne siły zwykle są traktowane jako stały punkt odniesienia. Warto wiedzieć, że to, co przeczytałeś, to tylko część zaplanowanego przez Kresa finału – autor rozpisał go na trzy części, ale zdążył napisać niespełna połowę, zanim zmarł. Resztę historii, opartą na jego notatkach i zdradzonym wcześniej zakończeniu, dopisuje Arkady Saulski, choć premiera wciąż się przeciąga. Jeśli szukasz podobnie gorzkiego tonu wobec nieuchronności upadku nawet największych imperiów, sięgnij po Pierwsze Prawo Abercrombiego – tam też nic nie trwa wiecznie, a każde zwycięstwo jest tymczasowe.

Żadna z pozycji na tej liście nie odda ci całości tego, co dawał Szerer – bo Kres zbudował coś naprawdę unikalnego, łączącego kosmiczną skalę, niezależną strukturę opowieści i bezlitosny realizm polityczny w jednym cyklu. Wybierz nie najgłośniejszy tytuł, tylko ten, który odpowiada na konkretny element, którego ci brakuje – i miej z tyłu głowy, że prawdziwe zamknięcie Księgi Całości jeszcze przed tobą, gdy tylko Arkady Saulski skończy pracę nad zakończeniem pozostawionym przez Kresa.

FAQ – Co czytać po Księdze Całości

Czy warto czytać Księgę Całości od nowa, zamiast szukać czegoś innego?

Warto, zwłaszcza że pierwsze tomy powstawały na przestrzeni dekad i bywają przeredagowywane w nowszych wydaniach – ale to da ci nostalgię, nie nowe doświadczenie, więc jeśli szukasz czegoś świeżego, lepiej zacząć od pozycji wymienionych wyżej.

Czy Malazańska Księga Poległych jest trudniejsza od Księgi Całości?

Tak, zauważalnie – Erikson rzuca czytelnika w środek wydarzeń bez wyjaśnień znacznie ostrzej niż Kres, który mimo złożoności świata prowadzi czytelnika przez kolejne regiony Szereru stosunkowo przystępnie.

Czy trzeba znać cały świat Szereru, żeby docenić Opowieści z meekhańskiego pogranicza?

Nie trzeba – to zupełnie osobne uniwersum Roberta M. Wegnera, łączy je z Kresem głównie podobna struktura narracyjna, nie żadna wspólna mitologia.

Czy są inne polskie cykle fantasy z równie nietypowym klimatem?

Pan Lodowego Ogrodu Jarosława Grzędowicza to ciekawy odpowiednik pod względem ambicji tworzenia specyficznego, momentami nieco… ponurego i tajemniczego klimatu, choć struktura narracyjna jest tam bardziej liniowa niż w Księdze Całości.

Czy warto sięgnąć też po Piekło i szpada, jeśli czytało się tylko Księgę Całości?

Zdecydowanie tak, choć przygotuj się na inny ton – to bardziej kameralne, mroczne dark fantasy osadzone w realiach quasi-historycznych, bez kosmicznej skali wojny potęg znanej z Szereru.

Kto dokończy Księgę Całości i kiedy się tego spodziewać?

Zakończenie cyklu pisze Arkady Saulski – autor i deklarowany wielki fan twórczości Kresa, wybrany przez wdowę po pisarzu, korzystający z pozostawionych materiałów oraz zakończenia, które Kres zdradził mu jeszcze przed śmiercią. Na razie brak oficjalnej daty premiery, a wcześniejsze zapowiedzi się przeciągały, więc najbezpieczniej traktować to jako projekt bez ustalonego terminu.

Czy dokończenie napisane przez innego autora będzie tak samo dobre jak oryginał?

Nikt nie może tego zagwarantować, i sam fakt, że ktoś inny musi dopisać zakończenie, budzi zrozumiałe wątpliwości fandomu. Saulski zna twórczość Kresa bardzo dobrze i ma dostęp do jego notatek i planowanego zakończenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *