Wyniki najnowszej edycji międzynarodowego badania kompetencji dorosłych pokazują, że Polska wypadła najsłabiej wśród krajów OECD biorących udział w badaniu. Ale to nie jest prosta historia o zapaści intelektualnej narodu. To historia podwójna: o realnym pogorszeniu kompetencji i o tym, jak coraz mniej chce nam się rzetelnie odpowiadać na pytania, których zadawanie nikomu nic nie kosztuje.

10 grudnia opublikowano wyniki drugiego cyklu Programu Międzynarodowej Oceny Kompetencji Dorosłych PIAAC, koordynowanego przez OECD. Badanie zrealizowano na przełomie 2022 i 2023 roku w 31 krajach, obejmując dorosłych w wieku 16-65 lat. Mierzono trzy kompetencje: rozumienie tekstu, rozumowanie matematyczne oraz adaptacyjne rozwiązywanie problemów.

Polska uzyskała jedne z najsłabszych wyników wśród wszystkich uczestników badania i jednocześnie jeden z największych spadków względem poprzedniej edycji z 2012 roku. Sami autorzy raportu od razu zastrzegają jednak, że część tego spadku to nie realna erozja umiejętności, lecz efekt czegoś innego: rosnącej niechęci respondentów do angażowania się w dobrowolne badanie bez żadnych konsekwencji dla ich życia. Skrócony czas odpowiedzi, więcej pustych pól, więcej przypadkowego klikania. Oba te zjawiska – słabsze kompetencje i słabsze zaangażowanie obywatelskie w badania społeczne – nakładają się na siebie i trudno je od siebie w pełni oddzielić.

Interesuje cię rynek książki? Sprawdź wnioski z raportu Ruch Wydawniczy w Liczbach 2025 i omówienie systemu rozliczeń bibliotecznych PLR.

Jak wypadła Polska na tle innych krajów OECD

We wszystkich trzech dziedzinach Polska znalazła się w dolnej części stawki, obok Litwy, Portugalii, Włoch i Chile. W rozwiązywaniu problemów uzyskała najniższy wynik spośród wszystkich krajów OECD biorących udział w badaniu, wyprzedzając jedynie Chile.

Dziedzina Polska Średnia OECD Liderzy (Finlandia/Japonia)
Rozumienie tekstu 236 pkt 260 pkt 289-296 pkt
Rozumowanie matematyczne 239 pkt 263 pkt 291-294 pkt
Rozwiązywanie problemów 226 pkt 251 pkt 276 pkt

Wynik w czytaniu jest statystycznie nieodróżnialny od wyniku Litwy i Portugalii, a w matematyce od Litwy.

Co dziesiąty dorosły nie radzi sobie nawet z najprostszymi zadaniami

Średnie niewiele mówią o skali problemu. Bardziej wymowne są odsetki osób z najsłabszymi i najlepszymi wynikami.

Rozumienie tekstu Rozumowanie matematyczne Rozwiązywanie problemów
Polska – najniższy poziom 39% 38% 48%
Polska – najwyższy poziom (4-5) 2,8% 4,2% 5%
Niemcy – najniższy poziom 16-17% 16%
Czechy – najniższy poziom 18-19% 18%
Estonia – najniższy poziom 8-9% 8-9%

Co dziesiąty polski dorosły nie poradził sobie nawet z najprostszymi zadaniami w żadnej z dziedzin – nie potrafił sprawnie znaleźć pojedynczej informacji w krótkim tekście ani wykonać podstawowej operacji arytmetycznej. Elita kompetencyjna, czyli osoby zdolne do krytycznej oceny złożonych, sprzecznych źródeł informacji, jest w Polsce wyjątkowo nieliczna. W Niemczech, Czechach i Estonii na najwyższych poziomach znajduje się kilkanaście do niemal trzydziestu procent badanych.

Dziesięć lat, żeby cofnąć się o dekadę

Rzadko dostajemy taki prezent od statystyki: twardy pomiar sprzed ponad dziesięciu lat, z którym można zestawić dzisiejszy wynik bez żadnych „ale”. Polska go dostała – bo brała udział w pierwszej edycji tego badania jeszcze w 2011-2012 roku. Problem w tym, że prezent okazał się niewygodny.

Liczby są brutalne. Minus 31 punktów w rozumieniu tekstu. Minus 21 w matematyce. To nie jest szum pomiarowy ani zaokrąglenie w złą stronę – to spadek, który trzeba nazwać po imieniu: zapaść.

Warto na chwilę zatrzymać się przy tym, kto jeszcze notuje podobną skalę cofnięcia. Litwę mamy tuż obok, z jeszcze gorszym wynikiem. Korea Południowa i Nowa Zelandia – kraje zwykle stawiane jako wzór systemów edukacyjnych – spadają w podobnym tempie co my. To nie jest lista, na której chcielibyśmy się znaleźć, ale jesteśmy na niej.

I tu pojawia się pytanie, którego nie można ominąć: czy to po prostu tak działa świat w 2026 roku? Otóż nie. Finlandia i Dania w tym samym okresie poszły w czytaniu do góry, nie w dół. Osiem krajów odnotowało wzrost w matematyce. Regres nie jest ceną za istnienie w XXI wieku – jest wyborem albo zaniedbaniem konkretnych krajów. My znaleźliśmy się w tej drugiej grupie.

Wykształcenie już nie chroni tak, jak kiedyś

Prawdziwe zaskoczenie przynosi rozkład tego spadku między grupami wykształcenia. W większości krajów uczestniczących w badaniu największe straty odnotowały osoby o niskim wykształceniu, co pogłębiało istniejące nierówności edukacyjne. W Polsce stało się odwrotnie. Spadek dotknął wszystkie grupy, ale najsilniej uderzył w osoby z wyższym wykształceniem: ich średni wynik w rozumieniu tekstu zmniejszył się z 296,9 punktu w 2012 roku do 255 punktów w 2023 roku – o niemal 42 punkty. Osoby z wykształceniem poniżej średniego straciły 25 punktów, ze średnim niecałe 27.

Ten wzorzec częściowo zniwelował dystans między najlepiej a najgorzej wykształconymi Polakami. W większości krajów OECD nierówności edukacyjne w kompetencjach się pogłębiały. W Polsce różnica zmalała, ale nie dlatego, że gorzej wykształceni nadrobili dystans. Lepiej wykształceni zaczęli wypadać gorzej niż dekadę temu. Trudno nazwać to sukcesem wyrównywania szans. Bliżej temu do erozji tego, co dyplom kiedyś gwarantował.

Można to czytać przez pryzmat masyfikacji szkolnictwa wyższego. Odsetek osób z wyższym wykształceniem w polskiej populacji rósł gwałtownie od lat 90., znacznie później niż w Europie Zachodniej, gdzie boom edukacyjny przypadł na lata 70. i 80. Dyplom stał się dobrem powszechniejszym. Przestał pełnić funkcję selekcyjnego sita gwarantującego określony poziom kompetencji analitycznych. Ekspansja ilościowa systemu szkolnictwa wyższego bywa okupiona rozcieńczeniem jakościowym, zwłaszcza gdy nie towarzyszy jej proporcjonalny wzrost wymagań programowych.

Najmłodsi liderami i największym rozczarowaniem

Drugą osobliwością polskich wyników jest struktura wiekowa. W większości krajów najlepiej radzą sobie osoby w wieku 25-34 lata, a wyniki systematycznie spadają z wiekiem. W Polsce najwyższe wyniki, we wszystkich trzech dziedzinach, uzyskała grupa najmłodsza – osoby w wieku 16-24 lata.

Zarazem to właśnie w tej grupie odnotowano jeden z największych spadków względem poprzedniej edycji, obok Litwy i Słowacji. Młodzi Polacy wciąż wypadają najlepiej na tle własnych starszych rodaków. Ten sam młody Polak w 2023 roku radzi sobie jednak gorzej niż jego rówieśnik z 2012 roku. Problem nie ogranicza się więc do naturalnego zaniku umiejętności wraz z wiekiem. Coś dzieje się także na wejściu do dorosłości, w pokoleniu, które w największym stopniu dorastało już z internetem, mediami społecznościowymi i skróconą formą przyswajania treści.

Dla starszych roczników obraz jest równie wymowny. Różnica między najmłodszą (16-24) a najstarszą (55-65) grupą wiekową wynosi w Polsce około 25 punktów we wszystkich trzech dziedzinach – mniej więcej połowę odchylenia standardowego. Największy skok spadkowy widać między grupą 45-54 a 55-65 lat, gdzie wyniki obniżają się o 14-19 punktów. Odsetek osób z niskimi kompetencjami rośnie z około 30-40% wśród najmłodszych do 50-62% wśród najstarszych. To pokolenie wchodziło w dorosłość jeszcze w realiach PRL-u i wczesnej transformacji. Dziś w coraz większym stopniu wypada poza nawias kompetencyjny społeczeństwa informacyjnego. Dzieje się to w najgorszym możliwym momencie – gdy wydłuża się aktywność zawodowa i coraz trudniej o wcześniejszą emeryturę.

Płeć bez znaczenia, wykształcenie i tak decyduje

Ciekawym rysem polskich wyników jest niemal całkowity brak różnic między płciami. W większości krajów OECD kobiety osiągają nieco lepsze wyniki w czytaniu, a mężczyźni w matematyce. W Polsce różnica w czytaniu wynosi zaledwie 3 punkty na korzyść kobiet, a w matematyce jest praktycznie zerowa. Polska pozostaje krajem o najmniejszej różnicy międzypłciowej w obu dziedzinach spośród wszystkich uczestników badania. Trudno rozstrzygnąć, czy to efekt realnego wyrównania kompetencji, czy tego, że oba wskaźniki spadły na tyle nisko, że nie ma już czego różnicować.

Znacznie mocniej niż płeć różnicuje kompetencje typ ukończonej szkoły. Absolwenci szkół średnich i policealnych wypadają systematycznie lepiej niż absolwenci szkół zasadniczych zawodowych – różnica sięga 21 punktów w matematyce. Kształcenie zawodowe wąsko profilowane, choć skuteczne w przygotowaniu do konkretnego zawodu, słabiej rozwija ogólne kompetencje poznawcze niż kształcenie ogólne. To może rzutować na zdolność do przekwalifikowania się w obliczu zmieniającego się rynku pracy.

Drugie dno testu: Polakom po prostu nie chciało się klikać?

Autorzy raportu, przygotowanego przez Instytut Badań Edukacyjnych we współpracy z Ministerstwem Edukacji Narodowej, porównali odpowiedzi na te same, niezmienione między edycjami zadania (tzw. zadania łączące).

Wskaźnik 2012 2023
Braki odpowiedzi – czytanie 5,6% 14,2%
Braki odpowiedzi – matematyka 2,5% 9,6%
Odpowiedzi poniżej 5 sekund – czytanie 0,4% 6,2%
Odpowiedzi poniżej 5 sekund – matematyka 0,3% 2,8%
Średni czas na zadanie – czytanie 56,2 s 43,4 s

Odsetek braków odpowiedzi w czytaniu wzrósł niemal trzykrotnie, w matematyce aż czterokrotnie. Wzrósł też odsetek tak zwanego rapid guessing – odpowiedzi udzielanych w czasie krótszym niż 5 sekund, co sugeruje przypadkowe zgadywanie zamiast realnego rozwiązywania zadania.

Po zastosowaniu modelowania statystycznego uwzględniającego te czynniki, spadek wyników okazał się mniejszy, choć wciąż wyraźny: w rozumieniu tekstu zmniejszył się z 31 do 21 punktów, w matematyce z 21 do niespełna 13 punktów. Jest gorzej niż dekadę temu, ale nie aż tak dramatycznie, jak sugerują surowe liczby.

Sam fakt, że respondenci masowo rezygnują z wysiłku włożonego w dobrowolne badanie, jest sygnałem samym w sobie. Polska wyróżnia się natężeniem tego zjawiska już od pierwszego cyklu badania w 2011 roku, gdy odnotowano jeden z najniższych wskaźników zaangażowania respondentów spośród wszystkich uczestniczących krajów. To może być przejaw szerszej erozji kapitału społecznego opartego na współpracy z instytucjami publicznymi – zjawiska znanego z badań nad zaufaniem uogólnionym w Polsce, które od lat plasuje nasz kraj w europejskim ogonie.

Dlaczego to problem gospodarczy, nie tylko edukacyjny

Kompetencje mierzone w PIAAC nie są abstrakcyjną miarą akademicką. To podstawa funkcjonowania na rynku pracy w gospodarce opartej na przetwarzaniu informacji. Osoby o niskich kompetencjach są bardziej narażone na bezrobocie i automatyzację swoich stanowisk, rzadziej się dokształcają i trudniej im awansować. Polska przez lata korzystała z przewagi relatywnie taniej i dobrze wykształconej siły roboczej. Ten model powoli się wyczerpuje.

Ma to szczególne znaczenie w kontekście rozwoju sztucznej inteligencji. Narzędzia AI mogą zwiększać produktywność, ale największe korzyści odniosą osoby, które potrafią zadawać precyzyjne pytania i krytycznie oceniać odpowiedzi. To dokładnie te umiejętności, w których Polska wypada najsłabiej. Zamiast wyrównywać szanse, technologia może pogłębić istniejące podziały: osoby z wysokimi kompetencjami szybciej nauczą się korzystać z nowych narzędzi, osoby o niskich kompetencjach zostaną zepchnięte do prostszych, gorzej płatnych zadań.

Niskie kompetencje czytelnicze i matematyczne wiążą się z gorszą pozycją na rynku pracy, ale też z podatnością na dezinformację i trudnościami w podejmowaniu świadomych decyzji – konsumenckich, zdrowotnych, wyborczych. Badanie PIAAC dotyka więc fundamentów funkcjonowania w demokratycznym społeczeństwie informacyjnym.

Wnioski? System sam się nie naprawi

Autorzy raportu wskazują, że potrzebna jest znacznie szersza analiza przyczyn tego spadku. Najbardziej niepokoi to, że osoby z najniższymi kompetencjami wyjątkowo rzadko podejmują jakąkolwiek formę dalszej nauki. Mechanizm samoistnego wyrównywania różnic w zasadzie nie działa. Bez celowanej interwencji, adresowanej zwłaszcza do starszych roczników i osób z wykształceniem zasadniczym zawodowym, dystans będzie się raczej pogłębiał niż zmniejszał.

Kryzys motywacji respondentów nie tłumaczy całości spadku, ale każe zachować dystans wobec twierdzeń o dramatycznym załamaniu kompetencji całego społeczeństwa w ciągu jednej dekady. Potrzebne są dalsze, pogłębione badania krajowe, które pozwoliłyby oddzielić realny spadek kompetencji od artefaktu metodologicznego, zanim zapadną decyzje o kierunkach polityki edukacyjnej wobec dorosłych Polaków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *