Zachodnie fantasy przez dekady budowało się na wspólnym fundamencie – celtyckich legendach, brytyjskim średniowieczu, Tolkienowskiej mitologii przepisywanej w nieskończoność. Europa Wschodnia ma zupełnie inny zestaw punktów odniesienia – słowiańskie demonologie, sowieckie i postsowieckie lęki, miasta, które w ciągu jednego stulecia zmieniały właścicieli kilka razy, i poczucie, że granica między porządkiem a chaosem jest znacznie cieńsza niż w bajkowej Anglii.
Zebrałam po jednej lub dwie pozycje z czterech krajów regionu – Polski, Czech, Ukrainy i Rosji – które najlepiej pokazują, jak różnie można pisać fantastykę, kiedy nie czerpie się z tego samego, zachodniego zbioru wzorców. To nie jest zestawienie „najlepsze na świecie”, tylko mapa tego, co dzieje się bliżej nas, niż zwykle się patrzy.
A skoro o wschodzie mowa, to zapraszam do wpisu o mitologii słowiańskiej.
Polska – miasto zbudowane na magicznym przemyśle i intrydze
Zacznę od cyklu, który już wielokrotnie pojawiał się na tym blogu – Legenda Miecza Andrzeja Ziemiańskiego, w tym najnowsze tomy pod wspólnym szyldem Virion. Ziemiański od dekad udowadnia, że polska fantastyka potrafi łączyć rozmach z czarnym humorem, a jego najnowsza seria kontynuuje tę tradycję – dynamiczna akcja, bohaterowie dalecy od jednoznaczności i świat, który z każdym tomem robi się gęstszy.
Moją kluczową rekomendacją jest cykl Opowieści z Meekhańskiego pogranicza autorstwa Roberta M. Wegnera – absolutny klasyk i godny następca Wiedźmina. Cykl pisany z rozmachem, nawiązujący do takich klasyków jak Malazańska Księga Poległych.
Ale jeśli szukasz czegoś, co pokazuje polską fantastykę od zupełnie innej strony – miejskiej, intrygującej, osadzonej w realiach bliższych naszej własnej historii niż średniowiecznym zamkom – to Kłamstwa szklanych wież to pozycja, którą naprawdę warto poznać. Akcja rozgrywa się w świecie, w którym magiczne urządzenia uczyniły codzienne życie wygodniejszym, ale bynajmniej nie bezpieczniejszym. Gildie i mafie walczą tu o kontrolę nad magią z politykami i służbami specjalnymi, a uzależnienie od narkotyków stało się jednym z narzędzi tej cichej wojny.
W centrum historii stoi troje bohaterów, których losy splata wspólny spisek. Inspektor Corvo prowadzi śledztwo, nie mogąc otrząsnąć się z pamięci o kobiecie, której – jak twierdzą wszyscy dookoła – nigdy nie było. Student Uniwersytetu Magicznego chce tylko przetrwać w cieniu bogatego kolegi, nie pragnąc żadnej wielkiej kariery. Tropicielka Calida, należąca do zakonu czczącego magiczne bestie zwane Înwe, zostaje ukarana za własną dobroć i ucieka z biednego południa kraju, nie wiedząc jeszcze, że jej droga i tak prowadzi w sam środek intrygi.
To, co odróżnia Kłamstwa szklanych wież od wielu podobnych premier, to właśnie ta warstwa – spisek, na którym zyskują wyłącznie bogaci i pozbawieni skrupułów, prowadzony w mieście, gdzie magia stała się przemysłem tak samo bezwzględnym jak każdy inny. Do tego dochodzi gromada magicznych bestii, dodająca całości rozmachu, którego nie powstydziłby się żaden zachodni odpowiednik gatunku. Dla czytelników Szóstki wron, Kłamstw Locke’a Lamory czy Archiwum Burzowego Światła to propozycja z wyraźnie polskim, środkowoeuropejskim rysem – i jeden z niewielu rodzimych tytułów, które łączą polityczną intrygę z tak konkretnie zbudowanym miastem.
Czechy – najemnik, klany i twarda szkoła przetrwania
Czeska fantastyka rzadko trafia na polski rynek w dużych ilościach, ale twórczość Miroslava Žambocha to jeden z nielicznych, konsekwentnie tłumaczonych wyjątków. W służbie klanu to dobry punkt wejścia w jego twórczość – opowieść o Herbercie Ducattim, który wydobywa aktywne drogie kamienie dla klanu czarodziejów w Górach Północnych, w miejscu, gdzie skoncentrowana magia potrafi wypalić mózg zwykłego człowieka w ciągu kilku godzin, a na większej głębokości wystarczą do tego sekundy.
Žamboch pisze twardo i bez sentymentów – jego bohaterowie to zwykle najemnicy, żołnierze i ludzie czynu, a nie uczniowie akademii magicznych czy wybrańcy przeznaczenia. To fantastyka bliższa przygodowej prozie niż epickim sagom, skupiona na konkretnym zleceniu, konkretnym zagrożeniu i konkretnej cenie, jaką bohater musi zapłacić za przetrwanie. Jeśli szukasz czeskiego odpowiednika fantasy akcji, bez politycznych dywagacji rozciągniętych na setki stron, to solidny wybór.
Ukraina – akademia, w której magii uczy się jak matematyki
Vita Nostra Mariny i Siergieja Diaczenków, pochodzących z Kijowa autorów piszących po rosyjsku, to jedna z najbardziej niepokojących powieści o magicznej edukacji, jakie powstały w tym regionie. Sasza Samochina, inteligentna i zorganizowana nastolatka, podczas wakacji nad morzem spotyka tajemniczego mężczyznę, który doprowadza ją do przyjęcia na Instytut Technologii Specjalnych – prowincjonalną szkołę gdzieś w głębi kraju, której nie znajdziesz w żadnym oficjalnym wykazie uczelni.
To, co odróżnia Vita Nostra od zachodnich opowieści o szkołach magii, to zupełny brak uroku i przygody – nauka tutaj przypomina bardziej psychologiczny eksperyment niż fantazję o rzucaniu zaklęć, a metody nauczycieli balansują na granicy okrucieństwa. Diaczenkowie budują opowieść, w której magia jest czymś w rodzaju językowego, egzystencjalnego przekształcenia – uczniowie stopniowo przestają być ludźmi w tradycyjnym sensie, stając się czymś, co autorzy nazywają „częściami mowy”. To gęsta, wymagająca lektura, ale też jedna z tych książek, które długo nie dają o sobie zapomnieć.
Rosja – słowiański barbarzyńca sprzed Wiedźmina
Wilczarz Marii Siemionowej bywa nazywany „rosyjskim Wiedźminem”, choć w rzeczywistości powstał niemal równolegle z sagą Sapkowskiego, czerpiąc z tej samej puli słowiańskiego folkloru, tylko po drugiej stronie granicy. Tytułowy bohater, ostatni wojownik z rodu Szarego Psa, zostaje sprzedany do niewoli w kopalniach szmaragdów po tym, jak jedenaście lat wcześniej wódz Winitariusz najeżdża ziemie jego plemienia i morduje całą jego rodzinę. Kiedy w końcu odzyskuje wolność, ma tylko jeden cel – zemstę.
Siemionowa świadomie odwraca typowy schemat rosyjskiego bohatera pozytywnego, nazywanego zwykle imionami dzikich bestii – jej Wilczarz ma symbolizować zwierzę związane z człowiekiem, przedkładające obronę słabszych nad bezcelową agresję. Powieść rozpoczyna się w momencie, który logicznie powinien być jej zakończeniem – zaraz po wykonaniu zemsty, do której bohater dążył całe życie – co samo w sobie jest nietypowym, odważnym zabiegiem konstrukcyjnym. To jedna z najbardziej wpływowych pozycji rosyjskiej fantastyki, wciąż warta poznania, niezależnie od tego, co dzieje się dziś na linii polsko-rosyjskiej.
FAQ
Od której książki najlepiej zacząć przygodę z fantastyką Europy Wschodniej? Kłamstwa szklanych wież, jeśli zależy Ci na współczesnym, polskim spojrzeniu na gatunek – to najbardziej przystępny punkt wejścia, bo osadzony w realiach bliskich naszej własnej kulturze i historii.
Czy trzeba znać kontekst historyczny regionu, żeby czytać te książki? Nie, każda z nich tłumaczy swój świat od podstaw – znajomość historii Europy Wschodniej dodaje smaczków, ale nie jest konieczna do zrozumienia fabuły.
Która pozycja jest najbardziej wymagająca, a która najbardziej przystępna? Vita Nostra wymaga najwięcej cierpliwości i uwagi ze względu na gęstą, filozoficzną warstwę fabuły. W służbie klanu Žambocha czyta się najszybciej i najlżej, jeśli szukasz czystej przygody bez rozbudowanej intrygi.
Czy Kłamstwa szklanych wież mają już kontynuację? Informacje o kolejnych tomach i premierach najlepiej śledzić bezpośrednio na blogu wydawnictwolibrestango.pl, gdzie na bieżąco pojawiają się aktualności o książce i planach na przyszłość.