Jest jeden typ czytelnika, który na wakacjach bierze jedną książkę i wraca z czterema nieczytanymi. I jest drugi typ, który planuje cztery, bierze osiem i czyta dwanaście. Niezależnie od tego, którym jesteś – ten artykuł jest dla Ciebie.
Wakacje to jedyny moment w roku, kiedy masz czas na czytanie bez wyrzutów sumienia. Nie musisz odkładać po trzydziestu stronach, bo jutro praca. Możesz zacząć o dziesiątej wieczór i skończyć o trzeciej w nocy, bo jutro plaża. To jest właściwy czas na fantasy.
Zebrałem kilka propozycji na różne nastroje urlopowe – od humoru po czystą akcję, od lekkiego klimatu po coś, co zostaje z Tobą długo po powrocie.
Na rozśmieszenie – Terry Pratchett, Straż! Straż!
Pratchett na wakacjach to oczywisty wybór i jest oczywisty z jednego powodu.
„Straż! Straż!” to historia o smoku, który terroryzuje Ankh-Morpork – najbardziej brudne, skorumpowane i pachnące miasto w całej literaturze fantasy – oraz o Nocnej Straży, która ma go powstrzymać. Nocna Straż składa się z czterech ludzi, których nikt nie chce widzieć, w tym kapitana Vimesa, który jest zmęczony, cyniczny i ma problem z alkoholem.
Pratchett pisze o policjantach, władzy i korupcji – ale robi to tak, że śmiejesz się co dwie strony i dopiero po zamknięciu książki zdajesz sobie sprawę, że właśnie przeczytałeś coś bardzo mądrego. To jest jego największa umiejętność i właśnie dlatego działa idealnie na urlopie – wystarczająco zabawne, żeby czytać przy drinku na plaży, wystarczająco głębokie, żeby zostało w głowie.
Można ją czytać bez znajomości poprzednich tomów Świata Dysku. Czyta się w dwa-trzy wieczory.
Na lekki klimat – T. Kingfisher, Pokrzywa i Kość
Mroczna baśń dla dorosłych – i mówię to jako komplement.
Marra jest księżniczką, która po latach spędzonych w klasztorze postanawia uratować swoją starszą siostrę przed przemocowym małżeństwem. Żeby tego dokonać, musi zdobyć pomoc czarownicy i wykonać trzy niemożliwe zadania. Towarzyszą jej niezwykli sojusznicy: pies z kości, kogut o niezwykłych zdolnościach i wojownicza była rycerka.
T. Kingfisher bierze klasyczne motywy baśni i nadaje im świeży kształt. Jest tu humor, groza, dziwne stworzenia i magia bardziej przypominająca stare ludowe opowieści niż efektowne zaklęcia z epickiego fantasy. To lekka, ciepła i trochę mroczna historia, idealna na spokojne wakacyjne popołudnie
Jedna z tych książek, gdzie śmiejesz się przez całą lekturę, a potem siedzisz przez chwilę w ciszy, bo coś jednak zrobiło na Tobie wrażenie.
Na czystą akcję – Leigh Bardugo, Szóstka Wron
Bardugo napisała książkę, której nie chce się odkładać na noc. Kaz Brekker i jego szóstka dostają misję niemożliwą – włamanie do najlepiej strzeżonego więzienia w świecie Griszów. Każdy z bohaterów ma własną umiejętność, każdy ma własną historię, każdy ma powód, żeby zdradzić.
To heist fantasy w czystej postaci – planowanie, rekonesans, wpadki i improwizacja. Akcja nie zwalnia od pierwszej do ostatniej strony. Bardugo pisze tak, że rozdziały kończą się w momentach, które zmuszają do otwarcia następnego – co na wakacjach jest zaletą, a w dni robocze byłoby problemem.
Dobre, jeśli chcesz książkę, którą zaczniesz w piątek wieczór i skończysz w niedzielę rano z poczuciem, że weekend był dobrze spędzony.
Na jeszcze więcej akcji – Brian McClellan, Obietnica krwi
McClellan był uczniem Sandersona i widać wpływ tego podejścia do magii oraz tempa narracji.
Świat stoi na progu rewolucji. Generał Tamas postanawia obalić króla i arystokrację – i robi to w pierwszym rozdziale. Reszta książki to konsekwencje tej decyzji: polityczne, wojskowe i magiczne. Tamas jest generałem, który myśli strategicznie, jego syn Taniel jest snajperem i magiem prochowym, a inspektor Adamat jest detektywem, który dostaje zlecenie zbadania pewnej bardzo niewygodnej przepowiedni.
Trzy perspektywy, trzy różne typy narracji – wojskowa, przygodowa i kryminalna – i wszystkie trzy trzymają tempo. Magia oparta na prochu strzelniczym jest oryginalna i doskonale pasuje do rewolucyjnego klimatu. Akcja nie odpuszcza.
Dobry wybór dla kogoś, kto chce czegoś rozległego – trylogia, każdy tom po kilkaset stron – ale z tempem, które usprawiedliwia tę rozległość.
Kłamstwa szklanych wież – przygodowe fantasy
Dla kogoś kto szuka polskiej fantastyki na wakacje – mam coś w sam raz.
Radymicz to miasto gdzie mafia uzależnia narkotykami, gildie walczą o kontrolę nad magią, a politycy i służby specjalne mają w tym swój własny interes. Świat obfity w magiczne urządzenia stał się mały i wygodny – ale niepozbawiony zagrożeń dla tych którzy wchodzą w drogę właściwym ludziom.
Inspektor Corvo nie daje spokoju kobieta której nigdy nie było – pamięć doskonała płata figle. Student Uniwersytetu Magicznego chce tylko spokojnego życia w cieniu kolegi bogacza. Tropicielka Calida należąca do zakonu czczącego magiczne bestie zostaje ukarana za własną dobroć i ucieka z biednego południa. Troje ludzi których łączy intryga przenikająca granice państw i klas społecznych – spisek w którym na rozwoju magicznego rzemiosła zyskują tylko bogaci i niemoralni.
Dla fanów Locke’a Lamory, Szóstki Wron i Z mgły zrodzonego. Do kupienia w moim sklepie.
Gene Wolfe, Księga Nowego Słońca
To jest ta jedna pozycja na liście, która wymaga więcej niż leżak i piña colada. Ale jeśli masz urlop, który trwa dłużej niż tydzień, i chcesz wrócić z czymś w głowie – to jest właśnie ta książka.
Severian jest katem w umierającym świecie tak odległej przyszłości, że wygląda jak średniowiecze. Opowiada historię swojego życia z doskonałą pamięcią. Jest jednak narratorem, któremu nie zawsze można ufać.
Wolfe zbudował narrację, w której narrator selektywnie ukrywa informacje, w której słowa mają ukryte znaczenia widoczne dopiero przy ponownej lekturze, w której science fiction i fantasy stały się tym samym, bo minęło zbyt wiele czasu, żeby odróżnić jedno od drugiego.
Czyta się to na wakacjach z jednego powodu: potrzebujesz ciągłości lektury, żeby złapać to, co Wolfe ukrywa między wierszami. Przerywana lektura po trzydzieści stron wieczorami tego nie daje. Tydzień na plaży z Księgą Nowego Słońca to jeden z lepszych sposobów na spędzenie urlopu dla kogoś, kto lubi, gdy literatura traktuje go jak detektywa.
Krótka zasada na urlop – wybór książek fantasy
Zacznij od Pratchetta albo Kingfisher, jeśli chcesz się odprężyć. Bardugo albo McClellana, jeśli chcesz się wciągnąć. Wolfe’a, jeśli chcesz wyjechać z głową pełną pytań.
I weź jedną książkę więcej, niż myślisz, że potrzebujesz. Zawsze.
Na jeden wieczór – Brandon Sanderson, Nowa dusza cesarza
To nowela – kilka godzin czytania, kompletna historia, żadnych zobowiązań na kilkanaście tomów. Bohaterka potrafi tworzyć pieczęcie, które przepisują historię obiektów. Ma dziewięćdziesiąt dni, żeby przepisać historię samego cesarza.
Uczciwie trzeba powiedzieć, że Sanderson osadza tę nowelę w tym samym świecie co „Elantris” – i jeśli wcześniej czytałeś „Elantris”, kilka smaczków fabularnych nabierze dodatkowego wymiaru. Ale bez tej znajomości historia działa równie dobrze – to zamknięta, elegancka opowieść o magii, fałszerstwie i tym, czym jest tożsamość.
Za tę nowelę Sanderson otrzymał Nagrodę Hugo w kategorii Best Novella w 2013 roku. Dostępna jest w zbiorze „Bezkres magii”.
Na romantyczny wieczór z humorem – Marta Kisiel, Oczy uroczne
Kisiel wraca z kolejną odsłoną cyklu Dożywocie – i tym razem nadciągają kłopoty wraz z nieoczekiwanym atakiem zimy. Ktoś lub coś grasuje po okolicy, atakując przypadkowe osoby. Dożywotnicy muszą działać.
Kisiel pisze humor, który jest inteligentny i kąśliwy – a jednocześnie ciepły w sposób, który trudno osiągnąć. Relacje między postaciami rozwijają się powoli i naturalnie, bez wymuszonych momentów. Na wakacjach czyta się lekko i szybko – i zostawia po sobie to specyficzne uczucie, które daje dobra polska fantastyka z sercem.
Warto zacząć od pierwszego tomu „Dożywocia”, jeśli jeszcze nie czytałeś – żeby wiedzieć, kim są dożywotnicy i dlaczego warto ich lubić.