Skończyłeś „Kłamstwa Locke’a Lamory” i siedzisz przez chwilę w ciszy. Camorra zostaje z Tobą – jej kanały, gildie, warstwy przekrętów pod przekrętami. I zaczynasz szukać czegoś z tym samym klimatem i szalonymi przewałami.

Problem jest prosty: takich książek nie ma wiele. Lynch stworzył coś bardzo konkretnego – miasto które żyje własnym życiem, bohatera który jest o dziesięć kroków do przodu, intrygę wielowarstwową jak cebula, i humor który nie rozprasza a wzmacnia napięcie. Połączyć to wszystko naraz jest trudno.

Poniżej lista książek które łapią różne elementy tego co robi Lynch – każda z własnego kąta, żadna nie jest kopią.

Leigh Bardugo – Szóstka Wron

Bardugo wzięła konwencję heistu i przeniosła w klimat Young Adult – co brzmi jak ostrzeżenie, ale w praktyce jest czymś rzadkim: YA które traktuje czytelnika poważnie. Ja nawet nie wiedziałem, że książka jest tak klasyfikowana.

Kaz Brekker i jego szóstka dostają misję niemożliwą – włamanie do najbardziej strzeżonego więzienia na świecie. Każdy z bohaterów ma własną historię, własną umiejętność i własny powód żeby zdradzić. Bardugo tworzy drużynę złodziei która realizuje plan skoku na skarbiec – podobnie jak Lynch pokazuje mechanikę przekrętu warstwami.

Ketterdam – miasto wzorowane na Amsterdamie z gildią przestępczą, handlem narkotykami i politycznymi sojuszami – ma w sobie coś z Camorry. Mniejsze, mniej mroczne, ale z podobną logiką działania.

Cegła po cegle Bardugo buduje nam historię, która pełna jest zwrotów akcji rodem z opowieści gangsterskiej. Minus? Brekker jest kreowany na mrocznego, a tak naprawdę to dość łagodny typ.

Dla kogo: dla kogoś kto lubi Lyncha za drużynę i za mechanikę heistu, i nie boi się YA które nie infantylizuje.

Brandon Sanderson – Z mgły zrodzony

Sanderson połączył heist z epickim fantasy – i zrobił to pomysłowo, bo jego przekręt jest jednocześnie skokiem na skarbiec i planem rewolucji.

Szajka Kelsiera chce okraść Ostatniego Imperatora który rządzi krainą od tysiąca lat. Każdy z członków drużyny ma konkretną umiejętność opartą na systemie allomancji – twardego systemu magicznego związanego z połykaniem metali. System jest twardy i logiczny co sprawia że sceny akcji działają jak równanie – wiesz co każdy potrafi i patrzysz jak to składają.

Kelsier to postać w duchu Lynchowska – charyzmatyczny, kilka kroków do przodu, z przeszłością która tłumaczy wszystko. Podobnie jak Locke Lamora planuje coś co wydaje się niemożliwe i realizuje przez drużynę wyspecjalizowanych złodziei.

Gdzie się różni od Lyncha: heist jest tu pretekstem do czegoś większego. Im dalej, tym bardziej epicki i tym mniej czuć klimat włamu. Dla kogoś kto chce więcej świata i magii przy podobnym punkcie wyjścia – świetny wybór. Trochę jak Złoto dla zuchwałych łączy film wojenny z heistem, tak tu mamy epickie, rewolucyjne fantasy połączone z wątkiem złodziejskim.

Christopher Buehlman – Czarny Język

Kinch Na Shannack jest winien małą fortunę Gildii Poborców, która wyszkoliła go na złodzieja – i ten dług sprawia że wyrusza na misję której woleliby nie brać. Z wojowniczką Galvą i wiedźmą Norrigal przez świat, gdzie gobliny jedzą ludzi, olbrzymy prowadzą ich na smyczy, a honor jest luksusem.

Buehlman stworzył mroczny świat, w którym życie niewiele jest warte. Kinch to bohater, którego masz szybko dość, a równocześnie nie potrafisz nie lubić – zwłaszcza gdy zaczyna okazywać bardziej zespołowe oblicze.

Pierwszoosobowa narracja Kincha ma ten sam gawędziarski, ironiczny rytm co narracja Lyncha – złodziej który opowiada własną historię ze świadomością że jest w niej bardziej szczwany niż większość. Sposób narracji nadaje książce gawędziarskiego charakteru okraszonego czarnym humorem, czasem wulgarnym, a niemal zawsze ironicznym.

Uczciwe ostrzeżenie: kilkukrotnie, zwłaszcza w drugiej połowie, natrafiamy na sceny nastawione przede wszystkim na szokowanie, nie wpływające istotnie na rozwój akcji. I nie każdy wątek ma satysfakcjonujące zakończenie.

Michael J. Sullivan – Wieża Koronna (Riyria Chronicles)

Sullivan stworzył duet który jest duchowym krewnym Niecnych Dżentelmenów – dwóch złodziei, jeden idealista jeden cyniczny pragmatyk, razem niezniszczalni.

Hadrian i Royce dostają zlecenie wykradnięcia skarbu z Wieży Korony – niezdobytej twierdzy. To co wydaje się prostym zadaniem, okazuje się wejściem w spisek znacznie większy niż jakakolwiek kradzież.

Sullivan pisze lżej niż Lynch – mniej brutalnie, mniej mroczno, z większym naciskiem na relację między dwoma bohaterami niż na mechanikę przekrętu. Ale dynamika duetu – wzajemne riposty, uzupełniające się umiejętności, historia która powoli wychodzi – jest bardzo bliskiej temu co Lynch robi z Lockiem i Jeaniem.

Dobry wybór dla kogoś kto po Lynchu szuka klimatu łotrzykowskiego bez tak gęstego mroku.

Joe Abercrombie – Zemsta najlepiej smakuje na zimno

Abercrombie nie jest heistem w czystym sensie – ale ma drużynę wyrzutków i gnojków oraz misję niemożliwą. Tę samą filozofię co Lynch: nikt nie jest czysty, każdy ma swój interes, i plan zawsze się sypie w połowie.

Monza Murcatto, najemniczka zostawiona na śmierć przez własnego pracodawcę, kompletuje drużynę żeby dopaść siedem osób z listy. Każda eliminacja to osobna operacja z rekonesansem i nieuchronną komplikacją.

Abercrombie jest mroczniejszy od Lyncha i mniej zainteresowany elegancją przekrętu. Ale wisielczy humor, cynizm wobec instytucji i postacie które działają z własnych interesów zamiast szlachetnych motywów – to jest bardzo podobny klimat. Jest tu brutalniej i bardziej ponuro – żeby nie było, że nie ostrzegałem.

Piotr Tango – Kłamstwa szklanych wież

Skoro zestawienie o łotrzykowskim fantasy z mrocznym miastem – uczciwie wspomnę o własnej książce.

Radymicz – miasto inspirowane Warszawą, Lwowem i Krakowem – ma swoje gangi, skorumpowane służby i intrygi których końców długo nie widać. Dużo rozgrywek gangów, w tle większa intryga i trzy wątki, które zderzają się na wąskich ulicach Radymicza. Oprócz kryminalnych śledztw mamy intrygi i… cóż jest tam też co najmniej jeden duży włam organizowany przez ekipę pełną osobliwości.

Bliżej Lynchowi w strukturze narracyjnej niż Bardugo w klimacie – są narkotyki, świat przestępczy i fałszywe tożsamości. Dla kogoś kto po Lynchu szuka polskiej fantastyki z podobnymi narzędziami narracyjnymi – zapraszam.

Fantasy w stylu Locka Lamory – co jeszcze?

Jeśli żadna z tych pozycji nie trafia w to czego szukasz po Lynchu – warto zapytać siebie czego szukasz. Elegancji przekrętu? Miasta jako bohatera? Drużyny z chemią? Humoru który nie rozładowuje napięcia?

Lynch robi te cztery rzeczy jednocześnie i na najwyższym poziomie. Każda z powyższych pozycji robi przynajmniej jedną z nich dobrze – i to jest wystarczający powód żeby po nią sięgnąć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *