Harry Potter otworzył drzwi. Miliony czytelników, którzy przez te drzwi weszli, teraz szukają czegoś podobnego – i często nie wiedzą, jak to nazwać. Szukają klimatu szkoły z magią, rywalizacji między uczniami, tajemnic ukrytych w murach instytucji, nauczycieli, którzy są czymś więcej niż nauczycielami.

Problem polega na tym, że „szkołą magii” w fantasy jest prawie wszystko. Akademia wojskowa jeźdźców smoków. Tajemniczy uniwersytet, gdzie uczy się prawdziwych imion rzeczy. Gildia złodziei, która jest jednocześnie szkołą i więzieniem. Klasztor, gdzie mnisi trenują sztuki walki i magię jednocześnie.

Zanim przejdziemy do listy, warto rozróżnić dwa typy:

Szkoła jako centrum fabuły – całe życie bohaterów kręci się wokół nauki, rywalizacji między uczniami i instytucji jako takiej. Harry Potter jest wzorcem tego modelu. Większość fabuły dzieje się w murach szkoły.

Akademia jako punkt wyjścia – bohater pochodzi ze szkoły albo przez nią przechodzi, ale historia dzieje się gdzie indziej. Szkoła kształtuje bohatera – jego umiejętności, jego relacje, jego traumy – ale nie jest miejscem akcji. To model znacznie częstszy w poważniejszym fantasy dla dorosłych.

Obie kategorie mają tu swoich reprezentantów.

Patrick Rothfuss – Imię Wiatru (Kroniki Królobójcy)

Kvothe trafia do Uniwersytetu jako ubogi sierota z wędrownej trupy artystów. Jest genialny, biedny i ma listę wrogów, którą będzie powiększał przez kolejne lata. Musi płacić czesne, zdawać egzaminy, walczyć o pozycję w hierarchii studentów i jednocześnie szukać odpowiedzi na pytania o śmierć rodziców.

Rothfuss zbudował Uniwersytet jako miejsce, które jest jednocześnie marzeniem i piekłem. Wiązanie – magia oparta na prawach energii, skojarzeń i koncentracji – jest tu wykładana niemal jak nauka ścisła, z egzaminami i stopniami wtajemniczenia. Rywalizacja między studentami jest prawdziwa i ma realne konsekwencje finansowe oraz społeczne. Profesorowie mają własne agendy.

To, co sprawia, że Imię Wiatru działa inaczej niż Hogwart, to fakt, że Kvothe nie jest wybrańcem, którego szkoła otacza opieką. Jest biedakiem, który musi udowadniać swoją wartość przy każdym egzaminie i przy każdej opłacie czesnego. Napięcie finansowe jest tu równie realne jak napięcie magiczne.

Uczciwe zastrzeżenie: seria jest niedokończona od ponad dekady. Wchodzisz w nią, wiedząc, że możesz nie doczekać zakończenia. Natomiast jest naprawdę dobra, ma niezwykły i niepodrabialny klimat.

Leigh Bardugo – Szóstka Wron

Bardugo stworzyła kilka różnych podejść do szkolnego fantasy w jednym uniwersum.

Trylogia Grisha zaczyna się od Cienia i Kości – klasycznej historii o szkole magii. Bohaterka odkrywa rzadki talent i trafia do Małego Pałacu, gdzie szkolą się Grisha. Jest rywalizacja, są frakcje, są nauczyciele z mroczną przeszłością. To rozwiązanie bliższe Harry’emu Potterowi pod względem struktury, choć znacznie mroczniejsze i bardziej polityczne.

Szóstka Wron to coś zupełnie innego. Bohaterowie zostali ukształtowani przez bardzo różne środowiska – ulicę, edukację kupiecką, szkolenie wojskowe czy naukę na uniwersytecie – ale żadna instytucja nie pełni tu roli odpowiednika Hogwartu. To historia o skutkach wychowania i szkolenia, a nie o samej szkole.

Dla kogoś szukającego klasycznego klimatu szkolnego – Cień i Kość. Dla kogoś szukającego tego, jak edukacja i wychowanie wpływają na ludzi – Szóstka Wron.

Rebecca Yarros – Czwarte Skrzydło

Akademia Basgiath to szkoła dla jeźdźców smoków – i jest to miejsce, które aktywnie próbuje zabić swoich studentów. Violet Sorrengail trafia tam z kruchym ciałem i silną wolą, skazana na śmierć przez samą instytucję.

Yarros wzięła klimat akademii wojskowej – hierarchię, ćwiczenia, rywalizację, sojusze i zdrady między studentami – i dodała smoki oraz enemies-to-lovers w pełnym wydaniu. To nie jest szkoła, gdzie uczycie się tabliczki mnożenia z magią. To instytucja, w której śmiertelność wśród studentów jest wpisana w program.

Akademia jest tu centralnym miejscem akcji i centralnym konfliktem. Violet musi przeżyć rok akademicki, zanim będzie mogła zrobić cokolwiek innego. To najbliżej klimatu Harry’ego Pottera, ale dla dorosłego czytelnika. W drugim i trzecim tomie pojawiają się sceny, które mogą odstręczyć czytelnika, który nie chce zbyt mocno pokazanych scen erotycznych.

Maria Bujak – Akademia Magii

Noemi Price nie ma nic – nie ma rodziny, nie ma domu i dobrze wie, że wyjście na zewnątrz oznacza śmierć z zimna lub głodu. Kiedy dostaje szansę, której inni oddaliby duszę diabłu – miejsce w Akademii Magii – postanawia ją wykorzystać. Szybko odkrywa, że życie w elitarnej szkole wcale nie różni się tak bardzo od sierocińca: nadal trzeba zakładać maski i walczyć o przetrwanie.

Świat Bujak to dystopia z magią – ludzkość sama doprowadziła się do upadku, eksperymenty stworzyły nową rasę, a podział na bogatych i biednych jest brutalny i namacalny. Akademia nie przypomina bajkowego Hogwartu – jest miejscem, gdzie klasowe nierówności są równie widoczne jak magiczne talenty. System oparty na czterech żywiołach jest prosty i czytelny, a autorka sprawnie dozuje informacje o świecie zamiast wykładać wszystko na raz.

Książka zebrała bardzo dobre opinie, szczególnie wśród młodszych czytelników. Chwalone są szybkie tempo, liczne zwroty akcji i bohaterowie, którym łatwo kibicować. Bardziej wymagający odbiorcy zwracają czasem uwagę na pewną wtórność części motywów oraz przewidywalność pierwszej połowy powieści. Często powtarza się natomiast opinia, że zakończenie skutecznie zachęca do sięgnięcia po kolejny tom.

Polska debiutancka propozycja dla kogoś, kto szuka dark academy z dystopijnym klimatem i motywem odkrywania własnych mocy. Wydawnictwo BeYA, 2023.

Susanna Clarke – Jonathan Strange i pan Norrell

Clarke podchodzi do motywu nauki magii od strony, którą rzadko się eksploatuje – relacji mistrz i uczeń jako źródła konfliktu.

Pan Norrell jest jedynym praktykującym magiem w Anglii i absolutnie nie zamierza się tym dzielić. Jonathan Strange jest jego uczniem – i z każdym miesiącem nauki staje się coraz bardziej niezależny oraz coraz bardziej niebezpieczny dla monopolu Norrella na magię angielską. Szkoła to tutaj tylko dwóch ludzi i biblioteka, której zawartość jeden przed drugim ukrywa.

To akademia w miniaturze – ale Clarke robi z tej miniatury więcej niż większość autorów z całymi instytucjami. Napięcie między tym, czego Norrell uczy, a tym, czego nie uczy, jest sercem powieści. Uczysz się angielskiej magii razem ze Strange’em – i razem z nim odkrywasz, że Norrell celowo czegoś nie mówi.

Powolna, wymagająca cierpliwości – i właśnie dlatego nagradzająca.

Ursula K. Le Guin – Czarnoksiężnik z Archipelagu (Ziemiomorze)

Le Guin stworzyła jedną z pierwszych i najważniejszych szkół magii w nowoczesnym fantasy – i zrobiła to w 1968 roku, trzydzieści lat przed Hogwartem.

Ged trafia na wyspę Roke, gdzie mieści się Szkoła dla Czarodziejów. Uczy się prawdziwych imion rzeczy w Języku Stworzenia, rywalizuje z innymi uczniami, popełnia błąd pychy, który wypuszcza na świat coś, czego nie powinien – i musi wziąć za to odpowiedzialność.

Le Guin robi coś, czego Rowling nie robi – jej szkoła uczy mądrości, nie tylko umiejętności. Nauczyciel, który mówi, że największą sztuką maga jest wiedzieć, kiedy nie używać magii, reprezentuje filozofię, której Hogwart nie ma.

Krótka, elegancka, napisana prozą, która nie zestarzała się ani trochę. Dla kogoś, kto szuka fantasy szkolnego z literacką ambicją.

Katarzyna Tkaczyk – Akademia Ransmoor – książka paragrafowa

Polska propozycja na tę listę – i propozycja nieoczywista, bo Akademia Ransmoor to książka paragrafowa. Zanim przejdziemy dalej: jeśli nie wiesz, czym jest paragrafówka, to powieść, w której to Ty decydujesz o losach bohaterki, wybierając co kilka stron między różnymi ścieżkami fabularnymi. Historia ma dwanaście możliwych zakończeń, a każde przejście odkrywa inne fragmenty świata.

Medea Rockster trafia do Akademii Ransmoor – szkoły związanej ze światem nadprzyrodzonym, gdzie spotyka wiedźmy, wilkołaki, elfy i wampiry. Rektor jest wampirem, biblioteka ma dział ksiąg zakazanych, a w pradawnym gaju na terenie szkoły kryje się coś, co nie chce już dłużej pozostawać w ukryciu. Klimat starego zamku, magicznej atmosfery i mrocznej tajemnicy w tle jest tu wyraźnie wyczuwalny – i właśnie za ten klimat książka zbiera największe pochwały.

Recenzje są mieszane z powodów, które wynikają z formy, a nie z treści. Część czytelników wciąga się w mechanikę wyboru i wraca do książki wielokrotnie, odkrywając kolejne ścieżki. Inni wolą linearną narrację i czują niedosyt – świat i bohaterowie są na tyle ciekawi, że chciałoby się spędzić z nimi więcej czasu, niż paragrafowa forma pozwala.

Dla kogoś, kto lubi eksperymentować z formą i szuka polskiej szkoły magii z mrocznym klimatem – warto zajrzeć. Dla kogoś, kto szuka klasycznej powieści – lepiej sięgnąć po inne pozycje z tej listy.

Wydawnictwo Nowa Baśń, 2023.

Piotr Tango – Kłamstwa szklanych wież

Tak, tak – to moje 😉 W Radymiczu działa Uniwersytet Magiczny, a jeden z trzech głównych bohaterów – Aramin – jest jego studentem. To nie jest jednak powieść o szkole magii. Wątek Aramina daje coś innego, z tego co zauważyłem z recenzji czytelników: nostalgię za studiami dla wielu z tych, którzy przez to przeszli, i irytację dla tych, którzy mają mało cierpliwości do problemów małostkowego bohatera z kompleksami niższości i wyższości.

Aramin chce spokojnego życia w cieniu bogatego kolegi. Jego problemy na początku są przyziemne – pieniądze, pozycja, relacje z dziewczynami. Powoli wciąga się w coś znacznie poważniejszego. To jest celowe – jego wątek to kontrast do Calidy i Corvo, a właśnie ta różnica temperatur między wątkami jest jednym z narzędzi narracyjnych powieści.

Dla kogoś, kto lubi, gdy bohater zaczyna od małych problemów i stopniowo odkrywa, że warto dać z siebie więcej, niż myślał – Aramin jest nagrodą za cierpliwość.

Robin Hobb – Skrytobójca (Cykl Farseer)

Nauka pod mistrzem to najstarsza forma akademii – i Robin Hobb przypomina o tym w sposób, którego żadna szkoła z murami i herbami nie powtórzy.

Bastard Rycerski uczy się sztuki skrytobójstwa od Umyślnego – człowieka, który jest jednocześnie nauczycielem, ojcem zastępczym i narzędziem królewskiej polityki. Nie ma tu sal wykładowych ani egzaminów. Jest obserwacja, próba, błąd i konsekwencja. Każda lekcja ma cenę, która jest płacona w świecie rzeczywistym, a nie na kartce z oceną.

Hobb pokazuje edukację jako relację – głębszą i bardziej skomplikowaną niż jakakolwiek instytucja. Bastard nie tylko uczy się zabijać. Uczy się, czym jest lojalność, co znaczy służyć komuś przez całe życie i czy można zachować człowieczeństwo w zawodzie, który człowieczeństwa nie nagradza. To są pytania, których żaden program nauczania nie stawia wprost.

Dla kogoś, kto szuka akademii jako relacji mistrz-uczeń, a nie jako budynku z klasami – Hobb jest jednym z najlepszych adresów w całym gatunku.

N.K. Jemisin – Piąta pora roku

Jemisin pokazuje akademię jako instytucję opresji – i robi to z precyzją, która boli.

Fulcrum to szkoła dla orogenów – ludzi urodzonych ze zdolnością kontrolowania sił geologicznych. Oficjalnie kształci ich w służbie społeczeństwu. W praktyce jest więzieniem, które zamienia dzieci w narzędzia i systematycznie pozbawia je człowieczeństwa. Uczniowie są numerowani zamiast nazywani. Ich ciała należą do instytucji. Nauczyciele są jednocześnie strażnikami.

Jemisin bierze wszystkie elementy klasycznej szkoły magii – utalentowanych uczniów, surowych nauczycieli, tajemnicze zasady i rywalizację między uczniami – a następnie pokazuje, co z nich zostaje, gdy instytucja służy nie uczniom, lecz systemowi, który ich niszczy. To odpowiedź na Hogwart dla kogoś, kto zastanawia się, jak wyglądałaby szkoła magii podporządkowana wyłącznie kontroli i władzy.

Narracja w drugiej osobie dezorientuje celowo i nagradza za uwagę. To część jednej z nielicznych serii, której trzy kolejne tomy zdobyły Nagrodę Hugo dla najlepszej powieści.

Kilka słów o tym, czego szukasz

Jeśli chcesz szkoły jako centrum fabuły i klimatu Hogwartu – Yarros i trylogia Grisha Bardugo są najbliżej. Jeśli chcesz akademii jako tła dla czegoś głębszego – Rothfuss i Le Guin. Jeśli chcesz mistrza i ucznia jako konfliktu – Clarke. Jeśli chcesz zobaczyć, co szkoła magii może znaczyć filozoficznie – Le Guin zawsze.

I jeśli chcesz studenta, który zaczyna od problemów z czesnym i kończy w środku spisku zmieniającego całe miasto – Aramin czeka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *