Na grupach pisarskich na Facebooku co chwilę trafiam na ten sam wątek: „napisałam książkę, gdzie ją wysłać?”. Zazwyczaj pod postem pojawia się festiwal złośliwości, albo długa lista wydawnictw, bez kontekstu.
Prawda jest taka, że w 2026 roku rynek jest już tak mocno podzielony, że wysyłanie propozycji „gdzie popadnie” to najprostsza droga do frustracji. Zapomnijcie o Magu czy Rebisie – to świetne domy wydawnicze, ale ich plany są zapchane licencjami zagranicznymi i nazwiskami, które budowały swoją pozycję dekady temu. Jako autorzy szukający miejsca dla siebie, musicie celować tam, gdzie redaktorzy rzeczywiście odbierają maile od Polaków.
Wydawnictwo Mięta – bezpieczne miejsce na debiut
Jeśli piszecie fantasy, które ma być nowoczesne, lekkie i po prostu „ładne”, pierwszym adresem powinna być Mięta. Oni obecnie najlepiej czują to, co dzieje się w Social Mediach i potrafią opakować książkę tak, że czytelnik chce ją mieć na półce dla samej okładki. Świetnie odnajdują się tam autorzy urban fantasy czy klimatów obyczajowo-magicznych. Trzeba tylko pamiętać, że Mięta stała się ofiarą własnego sukcesu – zainteresowanie nimi jest tak duże, że sito selekcji zrobiło się ekstremalnie gęste. Żeby tam wejść, tekst musi „zaskoczyć” już na etapie propozycji wydawniczej.
Kolejka tekstów to ponad 7000 propozycji, ale da się ją przeskoczyć intrygującym mailem, o czym wprost mówi współzałożycielka Katarzyna Berenika Miszczuk w rozpisanej rozmowie na moim kanale Youtube:
Wydawnictwo Mięta ma misję, aby otaczać autorów opieką i być bezpiecznym miejscem. Nie słyszałem żadnych złych opinii o współpracy, a jako marketingowiec mogę powiedzieć, że mają jedną z lepszych stron www na polskim rynku, całkiem sexy profile na FB/IG i aktywnie odwiedzają imprezy książkowe. Okładki zwykle też należą do tych bardziej estetycznych.
Nowe imprinty – Miętówka i nie tylko
-
Mint Witch – To miejsce na szeroko pojętą fantastykę. Jeśli Twój maszynopis opiera się na magii, światotwórstwie czy zjawiskach nadnaturalnych, to jest Twój główny cel.
-
Mint Young – Linia dedykowana powieściom dla młodych czytelników. Tutaj ląduje literatura z segmentu YA i NA, skupiona na problemach i emocjach dorastających bohaterów.
-
Mięta – Główny szyld dla literatury rozrywkowej skierowanej do dorosłych. Obejmuje szerokie spektrum: od kryminałów i thrillerów, przez komedie kryminalne, aż po powieści obyczajowe i przygodowe.
-
Mojito – Imprint skupiony na romansach i prozie erotycznej. Szukają tu tekstów o dużej dawce emocji i namiętności, często stawiając na nieoczywiste podejście do gatunku.
-
Miętówka – Sekcja dla najmłodszych (czytelnicy 6+). Znajdziesz tu zarówno dłuższą prozę dziecięcą, jak i bogato ilustrowane wydania.
Fabryka Słów – tytan rynku fantasy
Fabryka pozostaje głównym kierunkiem dla prozy dynamicznej, często brutalnej i osadzonej w estetyce klasycznej, „oldskulowej” fantastyki. To tutaj wydawane są serie o ugruntowanej pozycji, jak „Pan Lodowego Ogrodu” Jarosława Grzędowicza, cykl o Jakubie Wędrowyczu Andrzeja Pilipiuka czy „Zastępy Anielskie” Mai Lidii Kossakowskiej.
Mimo silnego portfolio stałych autorów, wydawnictwo wciąż wprowadza nowe nazwiska, czego przykładem jest Andrzej Pupin. Pokazuje to, że redakcja szuka świeżych propozycji, o ile pasują one do ich profilu – opartego na mocnej akcji i wyrazistych bohaterach.
Największym atutem wydawnictwa jest zasięg. Dzięki sprawnej dystrybucji książki trafiają do niemal każdego punktu sprzedaży w kraju, co dla debiutanta jest ogromną przewagą. Należy jednak pamiętać o intensywnym cyklu wydawniczym: przy dużej liczbie premier uwaga promocyjna wydawcy szybko przenosi się na kolejne nowości. Autor musi być przygotowany na to, że po kilku tygodniach od premiery ciężar podtrzymania widoczności tytułu spadnie głównie na jego barki.
FS trzyma się standardu: redakcja odpisuje wyłącznie autorom, których maszynopis zostanie zakwalifikowany do dalszych prac. Brak odpowiedzi jest sygnałem odmownym, co przy skali nadsyłanych propozycji jest obecnie powszechną praktyką.
Wydawnictwo Powergraph – mędrzec premium z Kosikiem i Wegnerem
Wydawnictwo Powergraph zajmuje na polskim rynku pozycję szczególną – to marka kojarzona z literaturą wysokiej próby, gdzie fantastyka często przenika się z prozą głównego nurtu (mainstreamem). Jeśli Fabryka Słów to masowa rozrywka, Powergraph jest butikiem dla czytelników szukających jakości literackiej i warsztatowej biegłości.
o wydawnictwo, które wypracowało sobie ogromny szacunek w środowisku, stając się jednym z najbardziej utytułowanych domów wydawniczych w branży. Ich autorzy regularnie zdobywają lub są nominowani do najważniejszych wyróżnień, takich jak Nagroda Literacka Nike, Nagroda im. Janusza A. Zajdla czy Nagroda Literacka Gdynia.
W ich portfolio znajdują się nazwiska, które definiują współczesną polską fantastykę socjologiczną i ambitną:
-
Robert M. Wegner – autor monumentalnych „Opowieści z Meekhańskiego Pogranicza”, wielokrotny laureat Zajdla i nagrody im. Jerzego Żuławskiego. Dla wielu następca lub nowy Sapkowski jako autor najbardziej wielbiony i zasługujący na sławę.
-
Rafał Kosik – znany zarówno z ambitnego SF dla dorosłych („Mars”, „Adas”), jak i bestsellerowej serii dla młodzieży „Felix, Net i Nika”.
-
Cezary Zbierzchowski – autor „Holocaustu F”, reprezentujący mroczne, filozoficzne science fiction.
-
Radek Rak – laureat Nike za „Baśń o wężowym sercu”, który w Powergraphie publikuje prozę z pogranicza realizmu magicznego i fantastyki. Jest tak „dobry”, że aż mainstream nie wstydzi się z nim rozmawiać, choć oczywiście jego książce przykleja się „realizm magiczny” abstrahując od tego, że to przecież nadal proza w obrębie fantasy.
-
Magdalena Świerczek-Gryboś – autorka m.in. „OpenMemory”, która w swojej prozie łączy science fiction z pytaniami o transhumanizm i naturę człowieka. Jej obecność w Powergraphie to jasny sygnał dla autorów piszących „inteligentną” fantastykę: to wydawnictwo nie boi się tekstów wymagających i uciekających od prostej przygody.
Kto stoi za jakością Powergraph?
Michał Cetnarowski. Jest on redaktorem prowadzącym w Powergraphie od lat. To on stoi za sukcesami literackimi takich autorów jak Radek Rak czy Robert M. Wegner. W branży te nazwisko to po prostu gwarancja, że tekst zostanie dopieszczony do granic możliwości. Z wydawnictwem współpracuje też na przykład inne duże nazwisko, które wiele waży w fandomie:
Marcin Zwierzchowski (Kulturalny Człowiek) – tutaj musimy zachować precyzję. Marcin Zwierzchowski jest czołowym polskim dziennikarzem kulturalnym i popularyzatorem fantastyki. Obecnie mocno związany z CD Projekt Red, choć redaguje ostatnie tomy prozy Wegnera, czyli: „Dusza pokryta bliznami. Opowieści z meekhańskiego pogranicza”.
Wydawnictwo SQN – piękne okładki i ciekawe miejsce do debiutu!
Wydawnictwo SQN to jeden z najbardziej dynamicznych graczy na rynku, który modelowo łączy literaturę z nowoczesnym marketingiem. W 2026 roku ich obecność w segmencie fantastyki opiera się na dwóch filarach: szerokiej dystrybucji (w tym silnej obecności w sieciach takich jak Empik) oraz bardzo sprawnym budowaniu zaangażowanych społeczności wokół autorów.
SQN Imaginatio – bastion fantastyki
To właśnie pod tym imprintem ląduje większość tekstów gatunkowych. Charakterystyczne dla SQN jest stawianie na autorów, którzy potrafią budować własną markę osobistą. W ich portfolio znajdziesz takie nazwiska jak:
-
Aneta Jadowska – autorka „Heksalogii o Dorze Wilk”, jedna z najpopularniejszych polskich autorek urban fantasy.
-
Jakub Małecki – choć dziś kojarzony z literaturą piękną, to właśnie w SQN (często pod szyldem Imaginatio) wydawał swoje teksty z pogranicza fantastyki i realizmu magicznego (np. „Dygot”, „Rdza”).
-
Magdalena Kubasiewicz – autorka fantasy i kryminałów, świetnie wpisująca się w nurt opowieści z silnym rysem obyczajowym.
Model „SQN Store” i premia za lojalność
Wyróżnikiem SQN jest ich własny sklep internetowy (SQN Store), przez który sprzedają edycje specjalne, pakiety z gadżetami i książki z autografami. Dla autora oznacza to, że wydawnictwo kładzie ogromny nacisk na direct-to-consumer (sprzedaż bezpośrednią). Jeśli Twój tekst ma potencjał „kolekcjonerski” (np. pasuje do pięknych wydań twardo-oprawowych z barwionymi brzegami), SQN jest naturalnym wyborem.
Czego szuka redakcja?
SQN mocno stawia na nurty Young Adult, New Adult oraz Romantasy. Są niezwykle skuteczni w mediach społecznościowych (BookTok, Bookstagram). Jeśli Twój maszynopis jest atrakcyjny wizualnie, ma chwytliwe tropy literackie i celuje w młodsze pokolenie czytelników, masz u nich największe szanse.
Należy jednak pamiętać o drugiej stronie medalu: SQN to wydawnictwo wybitnie rynkowe. Bardzo skrupulatnie liczą potencjał sprzedażowy każdego tytułu. Jeśli tekst jest zbyt niszowy, eksperymentalny lub trudny do jednoznacznego „opakowania” marketingowego, przebicie się przez ich proces selekcji może być trudne.
W kwestii kontaktu: podobnie jak reszta dużych graczy, odpowiadają tylko na wybrane propozycje. Ze względu na profil wydawnictwa, Twoja oferta (pitch) powinna zawierać nie tylko streszczenie, ale też jasne wskazanie grupy docelowej oraz Twoich zasięgów w mediach społecznościowych.
Wydawnictwo IX to na polskim rynku „królestwo nieoczywistości”. Jeśli Powergraph jest butikiem z literaturą piękną, a Fabryka Słów masową rozrywką, to „Dziewiątka” jest miejscem dla literatury mrocznej, egzystencjalnej i formalnie odważnej.
Wydawnictwo IX: Weird Fiction, horror i nie tylko
To oficyna, która właściwie samodzielnie zbudowała w Polsce silną pozycję nurtu weird fiction (opowieści niesamowitej). Nie szukają tekstów „miłych” czy łatwych w odbiorze. Ich portfolio to literatura, która ma niepokoić, stawiać trudne pytania i eksperymentować z formą.
Kluczowi autorzy i filary merytoryczne:
-
Wojciech Gunia – jeden z najważniejszych współczesnych autorów grozy i weird fiction w Polsce (m.in. „Kiedy będziesz gotowy, idź”, „Powrót”). Jego proza jest gęsta, nihilistyczna i skrajnie dopracowana literacko.
-
Dawid Kain – autor kojarzony z horrorem surrealistycznym i bizarro fiction (m.in. „Wszystkie grzechy Korporacji Somnium”).
-
Anna Szumacher – reprezentuje lżejsze, ale wciąż nieoczywiste oblicze wydawnictwa (cykl o Marii Dee, urban fantasy z elementami almagii).
-
Klasyka i zapomniane perły – IX wykonuje tytaniczną pracę, przypominając czytelnikom klasyków takich jak Stefan Grabiński (polski Lovecraft) czy Tadeusz Miciński. Wydają ich dzieła zebrane w pięknych, kolekcjonerskich edycjach.
Charakterystyka współpracy i prestiż
Wydawnictwo IX jest skrajnie szanowane za bezkompromisowość. W 2024 roku otrzymali nagrodę dla najlepszego wydawcy fantastyki w Europie (przyznawaną przez European Science Fiction Society), co ostatecznie przypieczętowało ich status.
-
Jakość nad ilością: Podobnie jak Powergraph, wydają stosunkowo niewiele, ale każda premiera jest „jakaś”. Często stawiają na antologie (np. serie „Sny umarłych” czy „Ku Gwiazdom”), które są świetnym poligonem doświadczalnym dla nowych autorów.
-
Oprawa graficzna: Ich książki są natychmiast rozpoznawalne – często mroczne, minimalistyczne, o surowej, ale eleganckiej estetyce.
-
Krzysztof Biliński: Twórca wydawnictwa to postać kluczowa – pasjonat, który sam jest silnie zaangażowany w promowanie teorii weird fiction i horroru jako literatury wysokiej.
Pulp Books: Powiew świeżości i autorska nowoczesność
Pulp Books to projekt, który w polskim krajobrazie wydawniczym 2026 roku wyróżnia się przede wszystkim „ludzkim” i niezwykle nowoczesnym podejściem do twórcy. Za sterami stoją osoby doskonale znające branżę – Agnieszka Włoka oraz Jakub Ćwiek (miałem przyjemność poznać ich osobiście na eventach, bardzo otwarci na rozmowę) – co przekłada się na kulturę pracy rzadko spotykaną u gigantów rynku. Niedawno jednak pojawiła się informacja, że oboje skupią się na sprawach Kuby, dlatego z ciekawością będę obserwować, jak zmieni się struktura i styl pracy PulpBooks.
Profesjonalnie i z szacunkiem dla autora (nawet przy krótkiej formie)
Współpraca z Pulp Books to dowód na to, że można działać sprawnie i z szacunkiem do autora, niezależnie od objętości tekstu. Osobistym przykładem są moje doświadczenia z Setką do kawy – krótkie, intensywne formy, które mimo swojej zwięzłości traktowane są z pełnym profesjonalizmem:
-
Pełna oprawa: Autorzy mogą liczyć na profesjonalną redakcję, dedykowane ilustracje oraz wersje audio czytane przez lektorów.
-
Uczciwe rozliczenia: To jedno z niewielu miejsc, które rzetelnie płaci nawet za bardzo krótkie teksty, co buduje ogromne zaufanie na linii wydawca-autor.
Słuchajcie, niejeden autor za darmo oddałby długie opowiadanie, a oni płacili za sto słów. Klasa!
Nowoczesny marketing i design
Wizualnie Pulp Books to absolutna czołówka. Za ich charakterystyczne, nowoczesne okładki odpowiada Piotr Sokołowski, nadając im sznyt, który wyróżnia się na półce (i na ekranie czytnika). Wydawnictwo nie boi się też odważnych ruchów biznesowych i technologicznych:
-
Własna aplikacja i społeczność: Posiadają autorską apkę oraz bardzo aktywną grupę na Facebooku, gdzie skracają dystans do czytelnika.
-
Model „Płać ile chcesz”: Innowacyjne akcje sprzedażowe, które budują zasięgi i lojalność odbiorców w sposób niespotykany u tradycyjnych wydawców.
Zmiany i ewolucja
Rynek fantastyki w 2026 roku jest wymagający, co wymusza optymalizację. Pulp Books niedawno zmieniło zasady naboru powieści i zrezygnowało z niektórych inicjatyw (jak magazyn „Pulp”), koncentrując siły na swoich najmocniejszych formatach. Mimo tych cięć, pozostają jednym z najciekawszych punktów na mapie wydawniczej.
Spisek Pisarzy: od bloga o pisaniu do wydawnictwa
To wydawnictwo, które udowadnia, że w 2026 roku jakość i autentyczne relacje wygrywają z masową produkcją. Spisek Pisarzy nie wziął się znikąd – wyrósł z kultowego bloga, na którym Tomasz Węcki przez lata budował bazę merytoryczną dla całego pokolenia nowych autorów. To tam wielu z nas stawiało pierwsze kroki, ucząc się, że pisanie to nie tylko natchnienie, ale przede wszystkim solidne rzemiosło. Ja sam czytałem poradniki o tym jak pisać, albo teksty studzące fantazje o zarabianiu na pisaniu.
Duet Węckich: Fundament merytoryczny
Za sterami tego małego wydawnictwa stoi duet, który idealnie łączy kompetencje redakcyjne z nowoczesnym podejściem do rynku:
-
Tomasz Węcki: Człowiek, który o konstrukcji fabuły wie wszystko. Jest autorem świetnego poradnika „Jak napisać powieść”, który jako pisarz osobiście polecam każdemu, kto poważnie myśli o debiucie. To nie jest teoretyczne gdybanie, to konkretna instrukcja obsługi tekstu. Jeśli Twój maszynopis trafi do Tomasza, masz gwarancję, że zostanie prześwietlony pod kątem struktury na poziomie atomowym.
-
Angela Węcka: Redaktorka naczelna, która trzyma stery operacyjne, ale przede wszystkim – mistrzyni komunikacji. Jej newslettery to rynkowy majstersztyk, który jako marketingowiec i obserwator branży polecam śledzić każdemu. Są merytoryczne, budują niesamowitą więź z odbiorcą i pokazują, jak w 2026 roku powinno się prowadzić dialog z czytelnikiem bez korporacyjnego zadęcia.
Autorzy i profil wydawnictwa
Mimo że Spisek Pisarzy to małe wydawnictwo, ich portfolio jest niezwykle interesujące i spójne. Skupiają się na literaturze gatunkowej, szukając tekstów, które są po prostu dobrze napisane. Wśród ich autorów znajdziesz takie nazwiska jak:
-
Marek Zychla,
-
Agata Włodarczyk,
-
Katarzyna Wierzbicka,
-
Dominika Tarczoń.
Dlaczego to miejsce jest wyjątkowe?
Spisek Pisarzy to „mały, ale wariacki” (w najlepszym sensie) gracz, który wprowadza na polski rynek mnóstwo świeżości. Ich przewaga polega na tym, że:
-
Nie jesteś numerem w Excelu: Tutaj autor jest partnerem, a proces wydawniczy jest transparentny.
-
Edukacja ponad wszystko: Oni nie tylko wydają książki – oni tworzą środowisko świadomych twórców.
-
Nowoczesność: Wykorzystują narzędzia (jak wspomniany newsletter Angeli), o których wielkie oficyny mogą tylko pomarzyć w kontekście budowania lojalnej społeczności.
Wniosek dla autorów: Jeśli szukasz wydawcy, który rzemiosło ma w małym palcu, a marketing robi z pasją i polotem, uderzaj do Angeli i Tomasza. To małe wydawnictwo z ogromnym sercem i jeszcze większą wiedzą.
Wydawnictwo HM! Marcina Halskiego
Wydawnictwo HM to autorski projekt Marcina Halskiego. To małe wydawnictwo, które stawia na estetykę wydań i bezpośrednie relacje. Marcin jest postrzegany jako wydawca bardzo sympatyczny, który w miarę możliwości stara się osobiście wspierać swoich autorów, zamiast traktować ich jak numery w katalogu.
-
Profil: Początkowo skupiali się na szeroko pojętej fantastyce, jednak z biegiem czasu zaczęli wydawać książki różnych gatunków. Unikają tylko poezji.
-
Wydawca w terenie: Wydawnictwo regularnie pojawia się na targach książki, konwentach i wydarzeniach branżowych, dbając o fizyczną obecność marki wśród czytelników.
Jest to jak najbardziej „legitne” wydawnictwo, do którego warto uderzać. Ciekawostka: Marcin polecił mi… moją korektorę, Kamilę Galer-Kanik, która wykonała świetną robotę! A w HM! zrobiła redakcję W imię boga! od Dominiki Skoczeń.
Wydawnictwo Initium: piękne reklamy na FB!
Krakowskie Initium to obecnie jeden z najmocniejszych adresów dla autorów gatunkowych w Polsce. Jeśli szukasz skali, to jest to gracz znacznie większy niż HM – mają potężniejszą sieć dystrybucji i realne przełożenie na ekspozycję w księgarniach.
Co musisz wiedzieć o współpracy z nimi?
-
Dominacja kryminału i thrillera: Kiedyś kojarzeni z zagraniczną fantastyką, dziś trzęsą polskim kryminałem. Ich „lokomotywy” to Michał Śmielak, Maciej Kaźmierczak czy Krzysztof Jóźwik.
-
Szansa dla nowych: Regularnie stawiają na debiutantów (jak Adam Dzierżek czy Urszula Kusz-Neumann). Warunek jest jeden: tekst musi mieć potencjał komercyjny i pasować do ich mrocznego profilu.
-
Marketing i reklamy na FB: To ich wizytówka. Potrafią walnąć reklamę z piękną kreacją, która od razu przyciąga oko w social mediach. Ich grafiki na Facebooku to często małe dzieła sztuki – widać, że nie żałują na to budżetu i dbają o to, by każda premiera miała oprawę na światowym poziomie. Często współpracują z topowymi studiami (jak Dark Crayon), więc okładka i materiały promocyjne nigdy nie wyglądają jak generyczny stock.
-
Opieka redakcyjna: Nie są zwykłą „drukarnią”. Mają opinię wydawnictwa, które faktycznie rzeźbi w tekście przed publikacją, dbając o płynność dialogów i logikę fabuły.
Jeśli piszesz mięsisty thriller, kryminał lub sensację i chcesz mieć pewność, że wydawca zainwestuje w promocję i przygotuje kampanię, która po prostu dobrze wygląda, Initium to kierunek, w którym powinieneś uderzać.
Jak słać propozycje wydawnicze? Skuteczna strategia dla autorów w 2026 roku
Wysyłanie propozycji wydawniczej to nie rzut monetą – to precyzyjna operacja logistyczna. Jeśli liczysz na to, że wyślesz jednego maila do wymarzonego wydawcy i w dwa tygodnie dostaniesz umowę, rynek szybko zweryfikuje Twoje oczekiwania. W 2026 roku, przy obecnym nasyceniu rynku, musisz grać mądrzej.
1. Celuj precyzyjnie, ale uderzaj szeroko
Największym błędem debiutantów jest wysyłanie maszynopisu „do wszystkich”. To strata czasu Twojego i redaktorów. Zamiast tego:
-
Wyselekcjonuj grupę 5–10 wydawnictw, których profil idealnie pokrywa się z Twoim gatunkiem (np. Mięta dla nowoczesnego fantasy, Spisek Pisarzy dla dopracowanej gatunkowości, czy Powergraph dla prozy wysokiej próby).
-
Ślij propozycje równolegle. Zapomnij o staroświeckiej zasadzie lojalnego czekania na odpowiedź od jednej oficyny przed kontaktem z kolejną. Przy obecnym tempie pracy redakcji, taka uprzejmość to przepis na zmarnowanie roku życia. Wydawcy wiedzą, że autorzy ślą teksty w kilka miejsc naraz – to standard.
2. Pół roku w „czyśćcu”, czyli cierpliwość jako narzędzie
W 2026 roku standardowy czas oczekiwania na weryfikację propozycji to od 3 do 6 miesięcy. Wydawnictwa są zalane tekstami (wspomniane wcześniej 7000 propozycji w Mięcie to nie żart, to rzeczywistość).
-
Wpisz datę wysyłki do arkusza i zapomnij o temacie na pół roku.
-
Brak odpowiedzi po tym terminie zazwyczaj oznacza „nie”, choć w butikowych wydawnictwach (jak Spisek Pisarzy) warto po tym czasie wysłać jedno, krótkie i profesjonalne zapytanie o status.
3. Kiedy cisza zmienia się w radość
Musisz przygotować się na to, że przez większość czasu Twoja skrzynka odbiorcza będzie milczeć. To bolesne, ale to część procesu. Jednak wysyłając propozycje do wielu starannie dobranych miejsc naraz, drastycznie zwiększasz swoje szanse na sukces:
-
Zamiast jednej odmowy, możesz otrzymać dwie oferty, co daje Ci realną pozycję negocjacyjną.
-
Trafisz na moment, w którym dany wydawca właśnie domyka plan wydawniczy i szuka dokładnie takiego „brakującego ogniwa”, jakie mu podesłałeś.
Złota rada: Najlepszym lekiem na lęk przed ciszą po wysłaniu propozycji jest… rozpoczęcie kolejnej książki. Nie czekaj na werdykt, jakby od niego zależało Twoje życie. Buduj swój warsztat dalej. Pamiętaj o radach Tomasza Węckiego z „Jak napisać powieść” i pisz – profesjonalny autor to taki, który nie daje się sparaliżować oczekiwaniem.