Są dwa typy czytelników którzy trafiają na fantasy kryminalne. Pierwsi to fani kryminałów którzy chcą czegoś więcej niż kolejny policjant z problemami alkoholowymi i trupem w piwnicy. Drudzy to fani fantasy którzy wolą gdy bohater rozwiązuje zagadki zamiast ratować świat. Obie grupy znajdą tu coś dla siebie.
Fantasy kryminalne to podgatunek który wymaga od autora więcej niż inne – bo musi działać na dwóch poziomach jednocześnie. Świat musi być wystarczająco interesujący żeby uzasadnić fantasy, a intryga wystarczająco spójna żeby uzasadnić kryminał. Gdy to się udaje – efekt jest wyjątkowy. Poniżej książki które to udowadniają.
Jeden z tych tytułów jest mój – i wchodzi na koniec zestawienia, zgodnie z zasadą że autopromocja jest uczciwa tylko jeśli jest na właściwym miejscu. I nie jest sztucznie kamuflowana.
Wyjaśnienie skali:
🧙♂️ to poziom fantasy – jak głęboko zakorzeniona jest w konwencjach gatunkowych, jak bardzo wymaga znajomości fantasy żeby w pełni działała. Pięciu magów oznacza że bez znajomości konwencji możesz się zgubić. Jeden mag oznacza że fantasy jest tu tylko tłem – mogłoby go nie być i historia nadal by działała.
🔪 to poziom kryminału – jak blisko konwencji detektywistycznej i noir jest dana książka. Pięć noży oznacza że to przede wszystkim kryminał któremu zdarzyło się być osadzonym w fantastycznym świecie. Jeden nóż oznacza że śledztwo jest pretekstem, nie rdzeniem.
Książka z 🧙♂️🧙♂️🧙♂️🧙♂️🧙♂️ i 🔪🔪🔪☆☆ to fantasy z wątkiem kryminalnym. Książka z 🧙♂️🧙♂️☆☆☆ i 🔪🔪🔪🔪🔪 to kryminał który akurat dzieje się w fantastycznym świecie. Wszystko pomiędzy to terytoria na których oba gatunki negocjują kto tu rządzi.
Zobacz też: Książki fantasy dla dorosłych
Ben Aaronovitch – Rzeki Londynu
Londyn, współcześnie. Peter Grant jest funkcjonariuszem policji, który przypadkowo odkrywa że jest w stanie rozmawiać z duchami – a dokładniej, z duchem naocznego świadka morderstwa. To wystarczy żeby trafić do wydziału, o którym nikt nie mówi głośno: komórki zajmującej się przestępczością magiczną.
Aaronovitch zrobił coś bardzo sprytnego: wziął proceduralne kryminały policyjne w stylu brytyjskim – z całą biurokracją, raportami, hierarchią i nudą papierkowej roboty – i wsadził w nie magię. Peter Grant nie jest wybranym bohaterem z przeznaczeniem. Jest młodym gliną który uczył się zaklęć z podręczników i stara się łączyć standardowe śledztwa z elementami nadprzyrodzonymi. To humor, to powaga, to bardzo angielski stosunek do absurdu.
Seria ma kilka tomów i każdy jest samodzielny na tyle żeby zacząć od dowolnego – choć oczywiście najlepiej od początku.
🧙♂️🧙♂️☆☆☆
🔪🔪🔪🔪☆
Jacek Piekara – Ja, inkwizytor
Mordimer Madderdin jest inkwizytorem kościoła w alternatywnym średniowieczu gdzie Chrystus zszedł z krzyża i dokonał krwawej zemsty na swoich oprawcach. Kościół w tym świecie jest brutalny, bezwzględny i bardzo skuteczny – a Madderdin jest jednym z jego narzędzi.
Każda powieść to osobne śledztwo – zabójstwo, herezja, spisek, zjawisko nadprzyrodzone – prowadzone w konwencji noir przykrytej średniowiecznym płaszczem. Piekara nie oszczędza czytelnika ani w opisach przemocy, ani w moralnej złożoności swojego bohatera. Madderdin robi rzeczy których nie da się obronić i jest przy tym postacią którą się śledzi z fascynacją.
To jedna z najdłuższych polskich serii fantasy – kilkanaście tomów – i jedna z najspójniejszych pod względem klimatu. Każda książka jest osobna, można wchodzić w dowolnym miejscu.
🧙♂️🧙♂️🧙♂️🧙♂️☆
🔪🔪🔪🔪☆
Adam Przechrzta – Adept (cykl Materia Prima)
Warszawa, początek XX wieku, pod carskim zaborem. W środku miasta pojawiła się enklawa – kawałek przestrzeni gdzie normalny układ ulic zniknął i zamiast niego jest coś innego, pełnego stworzeń rodem z mrocznych legend. Olaf Rudnicki, aptekarz i alchemik, regularnie wchodzi do enklawy po składniki do swoich preparatów. Podczas jednego z takich wyjść ratuje życie carskiemu oficerowi. I to jest początek problemów.
Przechrzta zbudował tu coś rzadkiego – fantasy historyczne z silnym pierwiastkiem kryminalnym osadzone w bardzo konkretnym, polskim miejscu i czasie. Klimat okupowanej Warszawy jest namacalny, alchemia jako system magii jest przemyślana, a intrygi polityczne które otaczają Rudnickiego i Samarina są wielowarstwowe. Czyta się po prostu dobrze.
Seria ma dwa cykle – Materia Prima i Materia Secunda – łącznie kilka tomów. Można zacząć od początku i iść po kolei.
🧙♂️🧙♂️🧙♂️🧙♂️☆
🔪🔪🔪☆☆
Michael Chabon – Związek Żydowskich Policjantów
Historia alternatywna: rok 1940, Stany Zjednoczone zgadzają się przyjąć żydowskich uciekinierów z Europy na Alasce. Izrael w 1948 nie powstaje. Siedemdziesiąt lat później Sitka na Alasce to przeludnione żydowskie miasto-państwo z własnym językiem, kulturą i przestępczością zorganizowaną – i z datą wygaśnięcia statusu terytorium za dwa miesiące.
Meyer Landsman jest detektywem w wydziale homicydów – alkoholikiem, rozwiedzianym, mieszkającym w podrzędnym hotelu. Kiedy w tym samym hotelu zostaje zamordowany chłopak który mógł być potencjalnym Mesjaszem, Landsman zaczyna śledztwo którego nikt nie chce żeby prowadził.
Chabon dostał za tę książkę Hugo, Nebulę, Edgara i Locusa – co jest kombinacją nagród która zdarza się raz na dekadę. To powieść która działa jako kryminał noir, jako fantastyka historyczna i jako literatura piękna jednocześnie. Język jest hipnotyzujący, intryga prowadzona z precyzją, świat skonstruowany z taką dbałością o detal że zapomnisz że nie istnieje.
🧙♂️🧙♂️☆☆☆
🔪🔪🔪🔪🔪
Jakub Ćwiek – Grimm City. Wilk!
Miasto Grimm to przemysłowa metropolia zbudowana na ciele zabitego olbrzyma – jego smolistą krew wydobywają robotnicy z kopalni, a węglowe serce napędza fabryki. Niebo jest czarne od sadzy, ulice mokre od tłustego deszczu, a prawo działa wedle zasad dwóch wielkich rodzin mafijnych. Mieszkańcy wyznają kult Bajarza i wierzą że życie każdego człowieka to opowieść którą sam pisze. Baśnie braci Grimm są tu świętymi księgami.
W tym mieście ginie oficer policji Wolf. Na scenie przestępczej pojawia się tajemniczy Nowy Gracz. A na ulicach działa ktoś w czerwonym płaszczu z kapturem.
Ćwiek wziął klimat chicagowskiego kryminału noir lat trzydziestych, wsadził w świat zbudowany na mrocznych, przeddisney’owskich wersjach baśni braci Grimm i wyszło mu coś czego w polskiej fantastyce nie było. Miasto jest najważniejszym bohaterem – brudne, duszne, przeżarte korupcją i wiarą w opowieść jako siłę sprawczą świata. Recenzenci porównują do Chandlera i mają rację – jeśli lubisz twardzieli, przekupnych glinarzy i zagadki bez łatwych odpowiedzi, tu znajdziesz swoje miejsce.
🧙♂️🧙♂️🧙♂️🧙♂️☆
🔪🔪🔪🔪☆
Straż Miejska – Terry Pratchett (cykl w ramach Świata Dysku)
Vimes to jeden z najlepszych detektywów w literaturze fantastycznej – i jeden z tych, którym nikt nie daje tej etykietki bo siedzą w świecie pełnym smoków i trolli. Ale każda powieść z cyklu Straży to w istocie powieść kryminalna z tajemnicą do rozwiązania, podejrzanymi do przesłuchania i śledztwem które zawsze prowadzi w nieoczekiwanym kierunku.
Ankh-Morpork działa jak miasto noir – korupcja jest naturalna, prawo jest kwestią interpretacji, a policja jest ostatnią instytucją która powinna cokolwiek naprawiać. Vimes naprawia mimo wszystko. To właśnie dlatego jest tak irytujący dla wszystkich i tak lubiany przez czytelników.
Najlepszy punkt wejścia: „Straż! Straż!” albo „Na glinianych nogach”. Oba stoją samodzielnie.
🧙♂️🧙♂️🧙♂️🧙♂️🧙♂️
🔪🔪🔪🔪☆
Andrzej Sapkowski – Ostatnie życzenie
Geralt z Rivii działa jak detektyw zanim słowo detektyw weszło do powszechnego użycia. Dostaje zlecenie, jedzie do klienta, diagnozuje problem, rozwiązuje go – często zupełnie inaczej niż wszyscy oczekują. Format opowiadań sprawia że każde jest osobnym śledztwem z własną zagadką, własnym klientem i własnym zaskoczeniem.
Nie piszę tu o Sapkowskim żeby zapełnić miejsce – piszę bo „Ostatnie życzenie” jest prawdopodobnie najlepszym punktem wejścia w to co fantasy kryminalne może zaoferować. Każde opowiadanie to inna konwencja kryminalna – od morderstwa dworskiego po sprawę znikającego kurortu. I każde bawi się z czytelnikiem w kwestii tego kto tak naprawdę jest winny.
Zbiór opowiadań stoi całkowicie samodzielnie – nie trzeba znać sagi żeby go przeczytać.
🧙♂️🧙♂️🧙♂️🧙♂️🧙♂️
🔪🔪🔪☆☆
Piotr Tango – Kłamstwa szklanych wież
Tu pozwolę sobie na krótką autopromocję – bo jeśli piszę artykuł o fantasy kryminalnym, to uczciwie powiedzieć że moja książka jest właśnie tym.
Radymicz – miasto inspirowane Warszawą, Lwowem i Krakowem – jest miejscem gdzie trzy równoległe wątki zbiegają się wokół sprawy która nie jest tym czym wygląda. Tropicielka Calida, duet detektywów Bramin i Corvo, student magii Aramin – każdy z nich prowadzi własne śledztwo, każdy ma inne informacje, ale wszystkich krzywdzi brak opieki systemu i walki potężnych organizacji.
Narkotyki, gangi, skorumpowane służby, elementy mocno noirowe – i twardy system magiczny. Dla czytelnika który wie czym jest heist fantasy i lubi gdy świat przestępczy jest naprawdę przestępczy. A wszystko w bogatym, ale skromnie odkrywanym uniwersum, które stoi na progu czegoś, co nazwałbym industrializacją, gdyby nie to, że nie chodzi o technikę, a rozwój przemysłowej magii.
Dostępna w papierze i e-booku na sklepie jako e-book na Legimi i PulpBooks.
🧙♂️🧙♂️🧙♂️🧙♂️🧙♂️
🔪🔪🔪🔪☆
Kryminał i fantasy – naturalne połączenie
Oba gatunki mają więcej wspólnego niż się wydaje. Kryminał opiera się na tajemnicy, na stopniowym odsłanianiu prawdy, na świecie który skrywa coś przed bohaterem i przed czytelnikiem. Fantasy robi dokładnie to samo ze swoim światem – buduje go warstwami, dawkuje informacje, sprawia że rzeczy nie są tym czym wyglądają.
Gdy te dwa mechanizmy działają razem – jak u Piekary, Ćwieka czy Przechrzty – dostajemy coś czego żaden z gatunków osobno nie oferuje. Świat który jest zagadką sam w sobie, i zagadkę która rozgrywa się w tym świecie. Jeśli po przeczytaniu tego zestawienia wciąż nie wiesz od czego zacząć – zacznij od „Ostatniego życzenia” Sapkowskiego. Jeden wieczór, kilka opowiadań, każde z własną tajemnicą. I bardzo możliwe że po ostatnim wrócisz tu po kolejne tytuły.