Rynek książki rośnie. Szkoda tylko, że nie na tym, na czym powinien
Biblioteka Narodowa co roku wystawia polskiemu rynkowi książki coś w rodzaju badania krwi. Wyniki za 2025 rok, opisane w kolejnym tomie „Ruchu Wydawniczego w Liczbach”, są klasycznym przypadkiem „dobra wiadomość, zła wiadomość”. Dobra: tytułów jest więcej. Zła: to i tak nie zmienia faktu, że pieniędzy w tej branży wciąż ubywa, dystrybucję właśnie zhakowano, a autorka bestsellera musiała się kłócić o honorarium w mediach społecznościowych, żeby ktokolwiek w ogóle zauważył problem.
Swoją drogą, jeżeli lubisz czytać raporty, to łap omówienie raportu Pick a Voice 2025 – o audiobookach oraz siostrzany raport Biblioteki Narodowej: stan czytelnictwa w Polsce 2025.
Metodologia raportu Ruch Wydawniczy w Liczbach 2025 Biblioteki Narodowej
Zanim zaczniemy: mały przypis metodologiczny, bo inaczej ktoś się przyczepi. Liczby, o których mowa, to nie tytuły wydane w 2025 roku, tylko nadesłane do BN w tym roku – część z nich mogła powstać nawet cztery lata wcześniej i po prostu dotarła z opóźnieniem, bo tak działa polski obieg egzemplarza obowiązkowego. Do tego „Ruch Wydawniczy” od jakiegoś czasu żyje w dwóch tomach – ten dotyczy wyłącznie książek, periodyki dostaną osobny sezon serialu później, bo dane o nich zbiera się dłużej.
A tu sprawdzisz jak działają wynagrodzenia za wypożyczenia biblioteczne?
Ile książek wydano w Polsce w 2025 roku?
31 595 tytułów w 2025 roku – prawie tysiąc więcej niż rok wcześniej. Brzmi jak powód do otwarcia szampana, dopóki nie zestawi się tego ze średnią z ostatniej dekady (33 346) i szczytem z lat 2021-2023, którego ten wynik nawet nie muska. To wzrost, który bardziej przypomina odbicie się od dna niż realny rozpęd.
I jak to zwykle bywa, wzrost nie jest demokratyczny. Zyskują literatura i poradniki. Tracą – i to od lat, konsekwentnie – nauka, książki fachowe i podręczniki szkolne. Powody? Żaden z nich nie jest tajemnicą:
- Nauka traci, bo system punktowy woli artykuły niż monografie, a zniesienie wymogu habilitacji odebrało naukowcom ostatni powód, żeby w ogóle siadać do pisania książki. Efekt: spadek z 15 099 tytułów w 2012 roku do zaledwie 6516 w 2025. Ten segment trzyma się dziś głównie na barkach instytucji, nie komercji – aż 41% książek naukowych w 2025 roku wydały uczelnie i instytuty Polskiej Akademii Nauk, a nie komercyjni wydawcy.
- Fachowe przegrywają z e-bookiem i bazą danych aktualizowaną w czasie rzeczywistym – COVID tylko przyspieszył to, co i tak by się stało. Od 2019 roku liczba tytułów spadła z 2348 do 1540.
- Podręczniki duszą darmowe podręczniki rządowe, które ten sam komplet książek każą wykorzystywać trzy roczniki z rzędu – od 2014 roku liczba tytułów zjechała z 1525 do 655. Wydawcy edukacyjni czekają teraz na reformę „Kompas jutra” (2026/2027), zamiast inwestować w cokolwiek nowego.
Raport Biblioteki Narodowej 2025 – najważniejsze wnioski
A jeśli myślicie, że więcej tytułów oznacza więcej pieniędzy – nie tym razem. Nielsen policzył spadek przychodów polskich wydawców o 3,8%. Towarzystwo mamy międzynarodowe: w dół poszły Francja, Niemcy, Wielka Brytania i Włochy. Jedynie Hiszpania i Portugalia najwyraźniej dostały memo, że da się inaczej – wzrosty odpowiednio o 3,8% i 7,6%.
Jest jeszcze jeden wskaźnik, który regularnie psuje humor – liczba tytułów na milion mieszkańców. Polska wyprzedza tu wyłącznie Rosję, Ukrainę i, od niedawna, Niemcy. Autorzy raportu delikatnie sugerują, że to nie kwestia wielkości populacji, tylko tego, że polski rynek książki po prostu nie gra na pełnych obrotach. Trudno się z tym nie zgodzić.
Legimi, Azymut i spór o wynagrodzenia autorów
Gdyby ktoś pisał scenariusz o polskim rynku książki w 2025 roku, miałby gotowy materiał na trzy odcinki:
- Legimi kontra wydawcy – spór o rozliczenia, który zaczął się jeszcze w 2024 roku i skończył się nadszarpniętym zaufaniem oraz okrojoną ofertą platformy.
- Marginesy kontra Joanna Kuciel-Frydryszak – autorka „Chłopek” publicznie spytała, ile właściwie zarabia się na pisaniu bestsellera. Odpowiedź nie spodobała się nikomu, a dyskusja o głodowych stawkach dla pisarzy, redaktorów i tłumaczy rozlała się na całą branżę. Teraz z kolei sprawa rozliczeń wraca dzięki akcji Unii Literackiej postulującej 10% honorarium z egzemplarza książki dla autora. A czym jest sama Unia Literacka, dowiesz się z podlinkowanego artykułu.
- Atak hakerski na OSDW Azymut – jeden z największych dystrybutorów w kraju padł ofiarą włamania, co skończyło się głęboką restrukturyzacją i przetasowaniem całego rynku dystrybucji. Bo nic tak nie testuje odporności branży, jak wyłączenie jej kręgosłupa.
Efekt uboczny tego całego zamieszania: powstało kilka raportów o zarobkach w branży, a Ministerstwo Kultury powołało Zespół ds. pola literackiego, który pracuje teraz nad Ustawą o ochronie rynku książki. Rzadko się zdarza, żeby kryzys wygenerował aż tyle papierologii – co, zważywszy na temat, ma pewien groteskowy urok.
Gatunkowa ruletka: kto rośnie, kto ledwo zipie
W literaturze (12 133 tytuły) najwięcej zyskała literatura piękna – 3027 tytułów, rekord, +350 rok do roku. Ale diabeł tkwi w proporcjach: w 2021 roku poezja odpowiadała za 63% tej kategorii, proza za 23%. W 2025 roku te liczby się zbliżyły do 58% i 29%. Innymi słowy – to nie poezja napędza ten wzrost, tylko proza w końcu odrabia zaległości.
Poezja zresztą sama w sobie jest ciekawym zjawiskiem – aż 30% tomików wydały w 2025 roku wydawnictwa typu vanity press, sami autorzy albo drukarnie na żądanie, a kolejne 23% – instytucje publiczne i fundacje. Zdecydowana większość tego rynku żyje więc poza komercyjnym obiegiem. To nie jest barometr zainteresowania wydawców – to barometr tego, ilu ludzi ma w szufladzie tomik wierszy i determinację, żeby go wydać własnym sumptem.
A skoro przy ambitnej prozie – wśród zagranicznych autorów tej kategorii najwięcej wydań w Polsce w 2025 roku miał wcale nie żaden współczesny noblista, tylko markiz de Sade (12 tytułów), wyprzedzając George’a Orwella i Jane Austen (po 9). Klasyka klasyką, ale niektórzy klasycy najwyraźniej starzeją się ciekawiej niż inni.
Które segmenty rynku książki rosną, a które tracą?
Kryminał i sensacja rosną (1020 tytułów, 9% zbioru literackiego, +1 p.p. rok do roku) – prym wiedzie Marcel Moss z 29 tytułami w jeden rok, depcze mu po piętach Max Czornyj (19). Ale to fantastyka pobiła w 2025 roku swój własny, historyczny rekord (7% zbioru, +1 p.p. względem 2023) – jako jedyna kategoria w tym zestawieniu. Traci za to tradycyjny król literatury popularnej, czyli romans i literatura obyczajowa (2343 tytuły, 19% zbioru, -2 p.p.), choć w liczbach bezwzględnych wciąż nieznacznie się posuwa do przodu – najpłodniejsze na tym froncie są Krystyna Mirek (15 tytułów) i Karolina Wilczyńska (14), a z zagranicznego importu żadna nie dogania Kristin Hannah, która sama wypuściła w Polsce 20 tytułów w rok.
Mały przypis do tych procentów, bo sam raport sobie tu przeczy. W tekście opisowym BN podaje te udziały odwrotnie – 9% dla fantastyki, 7% dla kryminału. To jednak najwyraźniej zwykła pomyłka redakcyjna: wykres 4.17 z tego samego raportu, razem z podanymi tam deltami rok do roku (fantastyka +1 p.p. względem 2023, kryminał +1 p.p. względem 2024), matematycznie zgadza się wyłącznie przy układzie 7% dla fantastyki i 9% dla kryminału (fantastyka: 6%→7%, kryminał: 8%→9%). W tym tekście trzymamy się więc wersji poprawionej.
Kto pisze po polsku, a kto tylko udaje
67% wszystkich tytułów odnotowanych przez BN w 2025 roku powstało w oryginale po polsku – identycznie jak rok wcześniej. Tłumaczenia z języków obcych urosły o 1 p.p. do 23%, głównie za sprawą literatury – to ona odpowiada za 60% wszystkich przekładów. Reszta (4%) to głównie publikacje wielojęzyczne i teksty napisane od razu w obcych językach, zdominowane przez pozycje naukowe.
Psychologia zjada kuchnię i dom żywcem
Poradniki (2521 tytułów) przechodzą po cichu jedną z ciekawszych transformacji na rynku. Poradniki psychologiczne, które jeszcze w latach 2013-2021 stanowiły 11-17% zbioru, dziś zajmują 22-25% i odpowiadają za jedną czwartą całej kategorii. W tym samym czasie poradniki o gospodarstwie domowym zjechały z 19-23% do zaledwie 8-12%. Wytłumaczenie jest brutalnie proste: przepis na rosół każdy znajdzie w Google, ale nikt nie napisze wam w jednym poście, jak ogarnąć lęk egzystencjalny – do tego wciąż lepiej sprawdza się książka.
Poradniki medyczne mają za sobą już swój moment chwały – w 2020 roku, w szczycie pandemicznej paniki, odpowiadały za rekordowe 22% wszystkich poradników. Dziś, gdy covidowa gorączka dawno minęła, ich udział ustabilizował się na 15% – wciąż więcej niż przed pandemią, ale wyraźnie mniej spektakularnie.
Dzieci: mały segment, wielkie pieniądze
Książek dla dzieci (do 13 roku życia) było w 2025 roku 3132 – więcej niż rok wcześniej, choć wciąż mniej niż w szczycie z 2022-2023. Liczby tytułów nie przekładają się jednak wprost na to, co dzieje się z pieniędzmi: udział tego segmentu w przychodach całego rynku wydawniczego wzrósł z 8,4% w 2016 roku do 25,2% w 2025 – to jeden z najbardziej spektakularnych skoków na całym rynku, nawet jeśli w ostatnich dwóch latach wyraźnie zwolnił.
Warto dorzucić, że to w dużej mierze rodzimy biznes, oparty na świeżym materiale, a nie na sentymencie do klasyki. 95% całego zbioru książek dla dzieci to teksty powstałe w XXI wieku. A wśród najmłodszych czytelników (0-8 lat), którzy odpowiadają za 69% całej kategorii, aż 67% tytułów napisano od razu po polsku – tłumaczenia z zagranicy to tylko 26%. Dla starszych dzieci (6-13 lat) ten polski prym jest już nieco skromniejszy – tam tłumaczenia sięgają 37%.
Komiksy i manga w Polsce biją kolejne rekordy
Jeśli szukać jednej kategorii, która rosła bez żadnego dramatyzmu, po prostu konsekwentnie z roku na rok, to jest nią komiks. W 2013 roku BN dostała 83 tytuły komiksowe.
Dziś to kilka razy więcej, a komiks stanowi już 13% całego zbioru literackiego. Wśród komiksów dla starszych czytelników rządzi zagranica (88%, w tym ponad połowa to japońska manga), a fabuły fantastyczne odpowiadają za 57% tego zbioru – więcej niż obyczaj, przygoda i kryminał razem wzięte. Fantastyka najwyraźniej postanowiła podbić rynek na dwóch frontach naraz.
Mazowieckie rządzi, ale nie wszędzie
Województwo mazowieckie zgarnia 38% całej produkcji wydawniczej – dominuje w komiksach (72%), książkach fachowych (52%), podręcznikach językowych (52%), literaturze dla dzieci (50%) i kryminałach (45%). Jest jednak jeden obszar, w którym przegrywa z małopolskim: eseistyka (37% vs. reszta) i książki religijne (34%). Czasem prowincja bije stolicę – akurat tam, gdzie nikt się tego nie spodziewa.
Fantastyka w Polsce 2025 – rekordowa liczba tytułów
Skoro cała reszta rynku mierzy się ze spadkami, warto zapytać, co się dzieje w tym jednym segmencie, który uparcie odmawia podążania za trendem. Odpowiedź: bardzo dużo, i prawie wszystko na plus.
Czy fantastyka jest najszybciej rosnącym gatunkiem książkowym?
873 tytuły fantastyki w 2025 roku – najwięcej w historii prowadzonych statystyk, o 112 więcej niż rok wcześniej i 143 więcej niż w 2023. To nie jednorazowy wystrzał – od 2020 roku liczba tytułów w tej kategorii się podwoiła, a wzrost jest konsekwentny, rok po roku. Fantastyka odpowiada dziś za 7% całego zbioru literackiego (+1 p.p. względem 2023, zgodnie z poprawionymi danymi z wykresu – patrz przypis wyżej). To dzieje się w momencie, gdy reszta rynku ledwo trzyma się na nogach – co samo w sobie jest chyba najciekawszym wnioskiem z całego raportu.
Self-publishing napędza wzrost rynku fantasy
Ten wzrost to nie efekt kolejnej fali amerykańskich bestsellerów. Polscy autorzy napisali 58% wszystkich tytułów fantastyki w 2025 roku – skok o 11 punktów procentowych w jeden rok, czyli największa pojedyncza zmiana w całej kategorii. Fantastyka rośnie, bo Polacy zaczęli ją masowo pisać, nie dlatego, że ktoś więcej importuje.
Choć zdecydowana większość tego zbioru (89%) to teksty powstałe w XXI wieku, wśród płodnych rodzimych twórców roku – współcześni: Marcin Mortka i Magdalena Kozak (po 5 tytułów), a tuż za nimi Tomasz Miękina, Robert J. Szmidt, Aleksandra Fila, Dawid Traczykowski, Aneta Jadowska i Robert Foryś (po 4 tytuły każde). Klasyka też się kręci – Stanisław Lem (6 tytułów) i Stefan Grabiński (4) udowadniają, że wznowienia to biznes równie żywy, co nowości.
I tu ciekawostka, która wiele tłumaczy: około jednej trzeciej polskiej fantastyki wychodzi poza tradycyjnym obiegiem – przez vanity press albo self-publishing. Podobnie jak w przypadku poezji, spora część tego renesansu dzieje się bez udziału dużych wydawnictw. Ludzie po prostu piszą i wydają sami, bez czekania na czyjeś błogosławieństwo. Swoją drogą, jeśli planujesz taką ścieżkę, przygotowałem:
Zagraniczna fantastyka wciąż jest obecna – głównie USA (54% importu) i Wielka Brytania (19%), z dokładką z Kanady (7%), Australii (3%) i Japonii (2%). Liderzy: Stephen King (16 tytułów), Brandon Sanderson (15), Terry Pratchett, Danielle L. Jensen i Graham Masterton (po 9), Tolkien (7).
Wydawcy fantastyki – i jeden wyjątkowo wymowny szczegół
Na czele stawki: Wydawnictwo Zaczytani (70 tytułów), MAG (41), Sine Qua Non (35), Dressler Dublin i Prószyński Media (po 29), Vesper (27), WarBook i Zysk i S-ka (po 26). Na liście jest też Ridero (24 tytuły) – platforma kojarzona głównie z self-publishingiem, co samo w sobie jest chyba najlepszym podsumowaniem tego, skąd bierze się dzisiejszy boom.
Jeśli szukasz wydawcy, mam zestawienie, jakie wydawnictwa wydają fantastykę.
Geograficznie fantastyka trzyma się schematu reszty rynku: mazowieckie (33%), małopolskie (16%), wielkopolskie (15%), pomorskie (11%).
Fantastyka rządzi wśród najmłodszych
Wśród książek dla młodzieży fantastyka to już 48% wszystkich tytułów – +6 p.p. rok do roku, wyraźnie przed obyczajem (33%) i przygodą (11%). To samo widać w komiksie, o czym była mowa wyżej: 57% fabuł dla starszych czytelników to fantastyka. Ten gatunek nie jest już niszą – to język, w którym młodsze pokolenie opowiada sobie historie, niezależnie od nośnika.
I na koniec: nie dajcie się zwariować liczbie tytułów
Raport BN liczy premiery, nie przychody. Rekordowa liczba tytułów fantastyki nie musi więc oznaczać, że segment rośnie finansowo szybciej niż reszta rynku – zwłaszcza że cały rynek książki w Polsce stracił w 2025 roku 3,8% przychodów. Można to jednak czytać optymistycznie: mimo słabej koniunktury, wydawcy i autorzy dalej stawiają na ten gatunek, a czytelnicy – zwłaszcza ci najmłodsi – odpowiadają wzajemnością.
Jak wygląda rynek wydawniczy w Polsce?
Rynek książki w 2025 roku rośnie liczbowo i kurczy się finansowo – klasyczny paradoks polskiej branży wydawniczej ostatnich lat. Motorem wzrostu są segmenty popularne: fantastyka, kryminał, literatura piękna, komiks, książki dla dzieci – i w większości napędza je nie import zagranicznych gwiazd, tylko rosnąca aktywność polskich autorów oraz self-publishing. Fantastyka wygrywa ten wyścig najwyraźniej: rekord, coraz więcej polskich twórców, mocna pozycja wśród młodzieży.
Reszta branży musi się tymczasem mierzyć z tym, co pokazał ten rok – że spór o wynagrodzenia, atak hakerski na dystrybutora i kryzys zaufania do platformy subskrypcyjnej to nie odosobnione wypadki, tylko objawy tego samego, strukturalnego problemu.
Źródło danych: „Ruch Wydawniczy w Liczbach”, tom 81: 2025, Biblioteka Narodowa.